Historia wydarzyła się we wrocławskim szpitalu.
Historia wydarzyła się we wrocławskim szpitalu. Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

To nie jest scenariusz kampanii antyaborcyjnej, a historia z życia wzięta. We wrocławskim szpitalu lekarze wywoływali sztuczne poronienie u kobiety, która była w ciąży z dzieckiem ze stwierdzonym zespołem Downa. Jednak po wyciągnięciu "płodu" okazało się, że niemowlę żyje.

REKLAMA
Do aborcji doszło na przełomie stycznia i lutego w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu. Kobieta była w 23-24 tygodniu ciąży – czytamy na portalu braci Karnowskich. W związku z tym, że u dziecka stwierdzono zespół Downa aborcja była legalna.
U kobiety wywołano sztuczne poronienie, jednak okazało się, że wyciągnięto żywe dziecko. Ważyło 700 gram, gdyby było o 200 gram lżejsze, lekarze nie mieliby obowiązku podejmować akcji reanimacyjnej.
Według Światowej Organizacji Zdrowia dziecko po 22 tygodniu ciąży potrafi przeżyć poza organizmem matki. Noworodek w stanie ciężkim przebywa w szpitalu.