Spowiedź krupierki. "Napiwki w kasynie liczone są w tysiącach złotych"

Spowiedź krupierki. "Napiwki w kasynie liczone są w tysiącach złotych"
Spowiedź krupierki. "Napiwki w kasynie liczone są w tysiącach złotych" Fot . Albert Zawada / Agencja Gazeta
Praca marzeń? I tak, i nie. Krupierzy na co dzień mają do czynienia ze spełniającymi się marzeniami, ale i ze spektakularnymi upadkami graczy, którzy często nie są w stanie przerwać gry. Magda została krupierką 9 lat temu i sporo w kasynie już widziała. Jak mówi, są momenty, kiedy pojawia się fascynacja pieniędzmi, bo na stole leży nieraz kilkaset tysięcy złotych. Jej zadaniem jest jednak to, aby nie pomylić się przy liczeniu oraz nie dać się zwieść oszustom.

Jak zostałaś krupierką? To chyba nie jest praca, o której marzy się od dziecka?



Magda: Skończyłam studia i w wakacje siedząc ze znajomymi stwierdziłam, że trzeba coś ze sobą zrobić. Zaczęłam przeglądać gazety i przypadkowo trafiłam na ogłoszenie o kursie krupierskim.

Co studiowałaś?


Diagnozę i terapię.

Inny świat.

Nie do końca, bo diagnoza i terapia jak najbardziej przydałaby się niektórym klientom miejsca, w którym pracuję.

Drogi jest kurs?

Ja na swój nie wydałam ani grosza, bo płaciła za mnie firma. Dzień w dzień, przez miesiąc, po osiem godzin jesteś "wyjęty" z życia. Nie miałam wtedy czasu na nic innego. Zanim trafiłam na kurs, przeszłam wstępną rozmowę z dyrektorem, który stwierdził, że się nadaję.

Na jakiej podstawie?

To było dość zabawne spotkanie, bo pierwszy raz w życiu na rozmowie o pracę ktoś mnie pytał z tabliczki mnożenia. To były szybkie pytania i szybkie odpowiedzi, w stylu "siedem razy siedem?". Wynika to stąd, że zawód krupiera wymaga umiejętności szybkiego i dokładnego liczenia. Oprócz tego oczywiście sprawdzali mój angielski i inne podstawowe kwestie.

No dobrze, a co po kursie? Od razu stajesz przy ruletce?

Na początku jest ciężko, bo przez miesiąc nie jesteś w stanie w warunkach uczelnianych przygotować się do wszystkiego, co później masz na żywo, choćby do kontaktu z klientami. To są bardzo specyficzne warunki. Tak naprawdę przez pierwsze trzy miesiące do pół roku "ogarniasz się" w tej robocie.

Kiedy zaczęłaś?

Dziewięć lat temu. Najpierw pracowałam trzy lata, później zwolniłam się z powodu bolącego kolana, a w kasynie pracuje się na obcasach. Moja przerwa trwała ponad pięć lat, a wróciłam pół roku temu. Trochę tęskniłam za tą pracą i nawet nie zastanawiałam się, czy próbować gdzieś indziej. Wróciłam, bo to fajne zajęcie, które na pewno nie jest monotonne, jak siedzenie w biurze. Niby codziennie to samo, ale inne kwoty, inni ludzie. Wyobraź sobie że prowadzisz grę na rulecie, gdzie na stole na jeden rzut leży w żetonach kilkaset tysięcy złotych. To niby tylko żetony, ale to jest bardzo duża suma pieniędzy, wielkie emocje i dla tych "Grubych Graczy" fajna zabawa, nie ukrywam że dla mnie też.

Jakie to kwoty?

Kiedyś chyba było więcej "grubych gier" niż teraz. Sama nie wiem, może przez kryzys na świecie jest dziś nieco spokojniej? Oczywiście za wiele nie mogę powiedzieć, bo obowiązuje mnie tajemnica i nie możemy rozmawiać o wygranych i danych graczy. Goście wiedzą, że mają anonimowość, nie można robić zdjęć czy nagrywać.

Kiedyś te gry naprawdę wydawały mi się wielkie, dziś już może nie tak bardzo, bo się przyzwyczaiłam. Ale nawet dziś mamy graczy, którzy przegrywają kwoty rzędu kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych.

No to powiem Ci, że dziś te kwoty nadal robią wrażenie. Jak reagują przegrani? Płaczą?

Jak ktoś przychodzi do kasyna i ma na zabawę takie pieniądze to znaczy, że nie jest to dla niego jakaś znacząca suma. Dla nas to niewyobrażalnie duża kwota, ale prędzej rozpłacze się ten, który przegrał 1000 zł. Bardzo różni ludzie do nas przychodzą. Niektórzy chcą się bawić, a inni zarobić. Jedni przychodzą tylko raz, a drudzy są u nas regularnie. Na szczęście jest ich znacznie mniej od tych, którzy chcą się zabawić.

Jak jest z napiwkami?

Napiwki oczywiście są (albo i nie) w zależności od tego, jaką atmosferę przy stole stworzy krupier z graczami. To tak jak w restauracji, niektórzy zostawiają zawsze napiwki, bo są do tego przyzwyczajeni, inni nie zostawią napiwku nigdy i choćbym stawała na rzęsach nie jestem w stanie tego zmienić.

Duże są te napiwki?

Zdarzają się napiwki liczone w tysiącach. Kiedyś organizowaliśmy turnieje pokerowe, w których udział brało paruset graczy z całego świata, główna wygrana wynosiła kilkaset tysięcy. Uczestnik, który zajmował pierwsze miejsce zawsze zostawiał spory napiwek rzędu kilkunastu tysięcy złotych.

Jak wygląda życie prywatne krupierki? Domyślam się, że to praca dla osób, które lubią pracować w nocy.

Kiedyś moje życie faktycznie było dość nienormalne, ale teraz się ustabilizowało, bo mam małe dziecko. Staram się ustawiać grafik na zmiany dzienne. Ale na początku faktycznie pracowałam głównie w nocy. Taki tryb pracy ma swoje plusy i minusy, plusem jest to że w tygodniu jestem w stanie pozałatwiać wszystkie sprawy, a minusem jest niestety mijanie się ze wszystkimi znajomymi którzy pracują w normalnym trybie od poniedziałku do piątku.

Ile wam płacą?

W zależności od stażu, w Polsce krupier zarabia od 2 tys. do 4 tys. zł. To zależy od miesiąca.

Myślałem, że więcej.

Ludziom się tak wydaje, bo to jest ciężka praca wokół dużych pieniędzy. Ale po wynagrodzeniu tego nie widać. Wszyscy czują wręcz rozczarowanie, gdy mówię im jakie są zarobki w branży.

Zwłaszcza, że na stole macie setki tysięcy.

No tak, ale teraz już tak na to nie patrzę i nie robi to wrażenia. Ale na początku była fascynacją tymi pieniędzmi. Z największymi kwotami mam do czynienia rano, bo przecież wszystko trzeba codziennie policzyć.

Na czym jeszcze polega Twoja praca.

Przychodzę do pracy, przebieram się w strój służbowy, muszę być punktualnie ubrana, umalowana i uczesana, aby zmienić kolegę lub koleżankę przy stole. Paznokcie muszą zawsze być pomalowane na konkretny kolor, zazwyczaj czerwony. Makijaż musi być wyraźny. Jest to praca, która w dużej mierze opiera się na wyglądzie. Pracujemy rękoma, więc nie wyobrażam sobie, aby nie były zadbane. Jak już się przebiorę, to idę do stołu, przy którym akurat pracuję, czasem przy karcianym, a czasem przy ruletce, od pół godziny do godziny w jednym miejscu. Przeważnie po tym dostaję przerwę i przechodzę do innego stołu. Obsługujemy wszystkie gry, nie ma w Polsce takiego podziału na krupierów ruletkowych czy karcianych, jak choćby w Stanach Zjednoczonych. Najbardziej lubię ruletkę, bo najwięcej i najszybciej się dzieje.

Nasza praca polega na ciągłym skupieniu i liczeniu. Nie można się pomylić, bo to jest nieprofesjonalne. Możesz przez to dać graczowi złą wypłatę. Czasem oczywiście pomyłki się zdarzają, ale rzadko. Jest osoba, która nadzoruje naszą pracę oraz kamery, które nagrywają wszystko, co się dzieje w kasynie.

Czyli nie ma co się oszukiwać, w tej pracy atrakcyjny wygląd ma znaczenie. Nie wystarczy umieć liczyć.

Wygląd ma znaczenie, bo jednak większość graczy to mężczyźni.

Gracze próbują was podrywać?

No tak, to normalne. Jak to faceci, próbują podrywać i umówić się na randkę, ale nic z tego, ponieważ nie możemy utrzymywać prywatnych kontaktów z graczami.

Jak traktują was klienci?

Jak to ludzie, różnie bywa. To zależy w jakim celu przyszli do kasyna. Jak przychodzą się pobawić, no to wiadomo jest miło sympatycznie, żarty, rozmowa miła , lekka gra. Z drugiej strony bywają bardzo zdenerwowani, zwłaszcza jak im nie idzie. Przekrój ludzi jest taki, jak na ulicy.

A nie odrobinę "wyższy"?

Nie. Przyjdź kiedyś sam, i zobacz. Ale nie żebym cię namawiała do grania, bo do tego nigdy nie namawiam.

Znajomych też nie?

Nie, nikogo. Nawet gdyby ktoś z moich znajomych lub z rodziny przyszedł do kasyna, to od razu muszę to zgłosić kierownictwu, że jest taka osoba na sali. Wtedy nie mogę grać z taką osobą przy stole.

Miałaś do czynienia z oszustami?

Na pewno się zdarzają, ale ja sobie nie przypominam kogoś takiego. Kiedyś pewnie było tego więcej, ale dziś nadzór jest bardzo skuteczny. Również regulaminy są tak doprecyzowane, że można uniknąć oszustwa. Jak gram na black jacku, zawsze muszę dopytać, czy klient na pewno chce tutaj kartę, czy nie. Czy chce dobierać itd. Jak o to wszystko nie wypytam, to może później powiedzieć "ale ja chciałem co innego" itd. Duża odpowiedzialność jest przede wszystkim na nas - krupierach.

Jest jakaś możliwość awansu w kasynie?

Jest hierarchia. Są krupierzy, inspektorzy, pitbossi , menadżerowie, a później już dyrekcja. Także możliwość awansu jest.

Jak planujesz dalsze życie zawodowe,chciałabyś zostać w kasynie?

Na razie jest mi dobrze tu, gdzie jestem.

Trwa ładowanie komentarzy...