Premier ma pecha do urlopów. W zeszłym roku, kiedy był na nartach w Dolomitach, MAK opublikował raport na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej. Wszyscy zgodnie mówili, że reakcja szefa rządu była spóźniona. Teraz prokuratura opublikowała nowe stenogramy z czarnych skrzynek Tu-154. Premier znów był na urlopie.

REKLAMA
Niefortunną dla lidera Platformy sytuację od razu wykorzystała opozycja. Jarosław Kaczyński ogłosił, że Tuska jak zwykle nie ma w trudnych przypadkach.
Premier na konferencji prasowej odpowiedział na zarzuty. Wypomniał liderowi Prawa i Sprawiedliwości, że w 2007 roku, kiedy był jeszcze premierem, wykorzystał 17 dni urlopu, a za 18 niewykorzystanych dni wypłacono mu ekwiwalent.
Donald Tusk, jak wyliczył, w 2008 roku był na urlopie 11 dni, w 2009 10 dni, w 2010 9 dni i w 2011 5 dni. Szef rządu zaapelował też do Gazety Polskiej Codziennie o publikację informacji na temat wykorzystania urlopów przez premierów.
To polityczny majstersztyk. Ktoś musiał zrobić research. Wojciech Szacki na Twitterze słusznie napisał, że Tusk jak się zdaje, zamknął temat urlopu.