
Motywacje są różne. Jedne dziewczyny chcą przeżyć przygodę. Drugie walczyć ze stereotypami. Dla jeszcze innych decyzja była spontaniczna, bo ani nie było w niej specjalnego patosu, ani wielkich przemyśleń: wybory miss Polski na wózku inwalidzkim – biorę udział. Zostały jeszcze dwa dni, w trakcie których można wysyłać zgłoszenia do tegorocznej edycji wyborów.
REKLAMA
– Tę decyzję podjęłam spontanicznie, a zgłoszenie wysłałam na dwa dni przed zakończeniem rekrutacji – mówi Iwona Warzywoda, która w ubiegłym roku znalazła się w finałowej 10. – I nie żałuję, bo spotkały mnie same pozytywne reakcje, w dodatku okazało się, jak wielu mam cudownych znajomych, którzy trzymali za mnie kciuki i kibicowali. Dwa dni temu, mimo że od poprzedniego konkursu minął już rok, pewna pani mi gratulowała – opowiada.
Później, kiedy poznała inne dziewczyny i organizatorów wyborów, doszły nowe wartości. Chęć pokazania, że niepełnosprawność to nie wyrok. – Pojawiały się też negatywne komentarze typu "teraz miss na wózku, a później miss zeza" – mówi Iwona. Te dodawały siły. – Wybieg można też przejechać na wózku – dodaje.
Nie robię niczego wbrew sobie
Dla dwudziestoletniej Olgi Fijałkowskiej, która w tym roku przekaże koronę miss, od razu było jasne, że weźmie udział w konkursie, żeby pokazać, że niepełnosprawność nie oznacza przynależności do gorszej kategorii ludzi. Cierpi na dystrofię mięśniową i od dziewięciu lat porusza się na wózku. I kończy studia, skacze na spadochronie, śpiewa i pisze bloga.
"Przeżywam życie po swojemu, tak jak ja tego chcę. Staram się nie robić niczego wbrew sobie, bo przecież takie postępowanie nie ma sensu. Dziwię się ludziom, którzy dostosowują się do innych" – pisze na blogu. – Jeśli ktoś uważa, że osoby niepełnosprawne powinny siedzieć w domu i się nie pokazywać, to wychodzę takiemu myśleniu naprzeciw – mówi. – Chciałam pokazać, że nie ma rzeczy niemożliwych, że ograniczenia są w głowie. Że jesteśmy normalnymi ludźmi – mówi.
"Taka ładna, a na wózku jeździ"
Zdarzają się głupie komentarze. "O, jaka ładna dziewczyna, a na wózku jeździ". "Taka młodziutka i już na wózku, co się stało?". Są i spojrzenia. Litościwe. Pobłażliwe. Pogardliwe. Albo zagadywanie na siłę, żeby jakoś tę niepełnosprawność oswoić. – 20 lat siedzenia na wózku przyzwyczaiło mnie do tego, ale teraz zdarza się to rzadziej. Ja rozumiem, że ktoś się lituje i czuje w obowiązku coś powiedzieć, bo może mu się wtedy lżej robi – mówi Iwona Warzywoda. – Może ja mam trochę łatwiej od innych, bo byłam mała, kiedy zdarzył się wypadek, zdążyłam się więc z tym oswoić, pogodzić i normalnie żyć – dodaje.
Zdarzają się głupie komentarze. "O, jaka ładna dziewczyna, a na wózku jeździ". "Taka młodziutka i już na wózku, co się stało?". Są i spojrzenia. Litościwe. Pobłażliwe. Pogardliwe. Albo zagadywanie na siłę, żeby jakoś tę niepełnosprawność oswoić. – 20 lat siedzenia na wózku przyzwyczaiło mnie do tego, ale teraz zdarza się to rzadziej. Ja rozumiem, że ktoś się lituje i czuje w obowiązku coś powiedzieć, bo może mu się wtedy lżej robi – mówi Iwona Warzywoda. – Może ja mam trochę łatwiej od innych, bo byłam mała, kiedy zdarzył się wypadek, zdążyłam się więc z tym oswoić, pogodzić i normalnie żyć – dodaje.
Nie wszystkim podoba się pomysł, by wybierać miss na wózku. "Żenada roku", "Teraz niech wybierają miss sparaliżowanych" – to tylko niektóre z komentarzy w internecie. Olga Fijałkowska uważa, że nie ma się czym przejmować. – Wydaje mi się, że to może wynikać z zazdrości. Zdrowa osoba widzi, że niepełnosprawnej, mimo przeciwności, coś się udaje, realizuje swoje cele, spełnia marzenia – mówi miss.
– Nieznajomość tematyki osób z niepełnosprawnością może wywoływać obawę, poznanie osób z niepełnosprawnością i ich aktywna postawa społeczna zawodowa, towarzyska wpływa na zmniejszenie wykluczenia. Dla osób z niepełnosprawnością funkcja motywacyjna, pokazująca, że wózek nie jest ograniczeniem i warto walczyć o jak największą niezależność. Zdarzały się niezbyt przyjemne komentarze, ale w tak niewielkim stopniu, iż niknęły w całej atmosferze konkursu – mówi Katarzyna Wojtaszek z fundacji organizującej wybory Jedyna Taka.
Wybory je zmieniły. Dodały wiary w siebie, potwierdziły urodę. W trakcie warsztatów i gali zawiązały się przyjaźnie, które przetrwały do dziś. Pokazały, że atmosfera wokół osób niepełnosprawnych w Polsce się zmienia.
– Nabrałam większej pewności siebie, utwierdziłam się w przekonaniu, że to miało sens. Wszystko idzie powoli do przodu, stosunek do osób niepełnosprawnych zmienia się na lepsze. Zaczęłam dostawać mnóstwo wiadomości, także od zdrowych ludzi, którzy zaczęli bardziej doceniać swoje życie – mówi Olga. Miło też uzyskać potwierdzenie własnej urody. – Nie chcę wyjść na jakiegoś narcyza, ale wiem, że jestem ładną dziewczyną – uśmiecha się Olga. – Czułam się atrakcyjna przed wyborami, po wyborach nadal tak się czuję – mówi Iwona.
Wybory jak każde inne
Jest pokusa, żeby do wyborów miss na wózku podchodzić protekcjonalnie. Bo wiadomo, że to tak trochę na niby. Że ocenia się historię życia i skalę nieszczęścia. – Nie chciałabym, żeby nasze wybory były tak traktowane. Myślę, że nie ocenia się niepełnosprawności, choroby, to internauci decydowali o tym, która z dziewczyn wejdzie do finału, a później wszystko się działo jak na normalnych wyborach, sesje zdjęciowe, układy choreograficzne. Te wybory niczym się nie różniły poza tym, że jeździłyśmy na wózku – mówi Olga. Oceniana jest uroda i osobowość kandydatek. Tak, jak w każdych innych wyborach miss.
W tym roku rekrutacja trwa do 30 kwietnia. – Od siódmego maja do siódmego czerwca zachęcamy do głosowania i wybrania najładniejszej Polki poruszającej się
przy pomocy wózka. Jeden SMS na rzecz zmiany wizerunkowej osób z
niepełnosprawnością pozwoli nam zaspokoić potrzeby związane z organizacją – mówi Katarzyna Wojtaszek.
przy pomocy wózka. Jeden SMS na rzecz zmiany wizerunkowej osób z
niepełnosprawnością pozwoli nam zaspokoić potrzeby związane z organizacją – mówi Katarzyna Wojtaszek.
Bo chodzi o normalność. Normalność podejścia do niepełnosprawnych. Jedni poruszają się na nogach, inni – na wózku. I tu różnice się kończą. Iwona pracuje w biurze w małej miejscowości. Bywa trudno – krawężniki mogłyby być niższe, a podjazdy dla wózków występować częściej. Ale kiedy nie może wjechać do sklepu, puka w okno – i robi zakupy. Są bariery, ale je przełamuje. Olga studiuje i robi to, co chce. "Siła tkwi w głębi duszy" – pisze. Uwielbia szpilki. Nie narzeka na brak męskiego zainteresowania.
– W moim przypadku niepełnosprawność nie wpływa na relacje z mężczyznami. Nigdy nie rezygnowałam ze związku, bo jestem na wózku, z drugiej strony żaden mężczyzna nie dał mi nigdy odczuć, że moja niepełnosprawność w czymś przeszkadza. Chodzi o zaufanie, jak u każdego – mówi. Iwona o miłości mówić nie chce, ale ta dyskrecja nie ma nic wspólnego z niepełnosprawnością. – Jedni lubią o tym mówić, inni wolą przemilczeć. To zależy od charakteru, nie stopnia sprawności – wyjaśnia.
– Konkurs Miss na wózku to naprawdę motywujące wydarzenia dla wszystkich. Myślę, iż każda z nich mogła się poczuć dobrze mając świadomość, że może dzięki nim jakaś dziewczyna na wózku pomyślała, kurczę to nie koniec świata, mogę być kim chce, mieć pracę, rodzinę. Niepełnosprawność ma wiele oblicz i postaw ale, dzięki wyborom miss pokazujemy, że również tą atrakcyjną – mówi Katarzyna Wojtaszek.
