
Aneksja Krymu była punktem zwrotnym. Teraz, zdaniem szefa NATO Andersa Fogha Rasmussena, Europa musi zrobić więcej, by uchronić się przed zagrożeniem ze strony Rosji. - To co dzieje się na Ukrainie, jest pobudką dla Europy - powiedział Duńczyk w wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
Szef NATO nie ma złudzeń. Rosja już przestała być partnerem. Państwo Władimira Putina można bardziej porównać do naszego wroga. Zwłaszcza po aneksji Krymu. Jednak kraje europejskie zdają się ignorować zagrożenie. Gdy Rosjanie zwiększają środki na obronę o 30 proc., część państw NATO tnie wydatki o 40 proc. Tymczasem dalsza wypowiedź Rasmussena skłania ku wrażeniu, że Duńczyk widzi widmo realnego starcia zbrojnego z putinowską Rosją.
– NATO musi postawić na swoją obecność w regionie. Nasze wojska muszą być widoczne. Musimy być obecni w przestrzeni powietrznej nad Krajami Bałtyckimi, musimy być na morzu – oświadczył Rasmussen. To oznacza wielkie zmiany, zwłaszcza w przypadku zobowiązań NATO wobec Rosji. Kiedy w 1997 roku Polska wraz z innymi państwami dołączyła do Paktu Północnoatlantyckiego Sojusz zobowiązał się nie przenosić wojsk oraz uzbrojenia na tereny tych państw. Teraz, w obliczu zagrożenia, te zobowiązania tracą ważność.
Rasmussen dodał, że obecne działania Rosji na Ukrainie na długie lata ukształtują związki Rosji z Zachodem. Duńczyk nie jest w tej pozie osamotniony. Popierają go niemieccy politycy. Wiceszef CDU Andreas Hoff nazwał działania Rosjan „brutalnym wybudzeniem ze snu”. Natomiast ekspert SPD ds. zagranicznych Dietmar Nietan mówi, że „doświadczamy fundamentalny kryzys w relacjach z Rosją i musimy szykować się do nowej epoki lodowcowej”.
Kiedy w Europie debatują nad agresją Rosji, ta wciąż zwiększa swoją obecność na Ukrainie. Ostatnio, ku obawom Kijowa rosyjskie myśliwce i bombowce pojawiły się nad Krymem. Kreml zapewniał, że samoloty nie szykują się do inwazji na Ukrainę, ale przygotowują się... do defilady z okazji Dnia Zwycięstwa (zakończenia II Wojny Światowej). Problem tylko taki, że w dzisiejszych czasach już nikt nie uwierzy Moskwie, że ich działania są pokojowe.
