Pogotowie źle przeprowadziło akcję ratunkową w Kowiesach? Zdjęcie jest tylko ilustracją, widoczna na nim karetka nie brała udziału w akcji ratunkowej w Kowiesach
Pogotowie źle przeprowadziło akcję ratunkową w Kowiesach? Zdjęcie jest tylko ilustracją, widoczna na nim karetka nie brała udziału w akcji ratunkowej w Kowiesach Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta

Minister zdrowia zlecił „kompleksową kontrolę działań medycznych służb ratunkowych”, jakie podjęto w związku z karambolem na drodze S8, w którym zginęły 3 osoby, a ponad 30 zostało rannych. O zarządzeniu kontroli Bartosz Arłukowicz poinformował po tym, jak „Dziennik Łódzki” opublikował nagranie rozmów przeprowadzonych przez dyspozytorów pogotowia. Wynika z niego, że na miejscu wypadku panował chaos.

REKLAMA
„Dziennik Łódzki” ustalił, że pierwsze zgłoszenie wypadku zostało odebrane przez Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Łodzi (CPR) w sobotę o godzinie 23:27. CPR przekazało je dyspozytorowi łódzkiego pogotowia o 23:33. Według dziennikarzy ustalenie lokalizacji karambolu zajęło operatorowi CPR i dyspozytorowi pogotowia niemal trzy minuty.
Wcześniej CPR powiadomiło szpital w Rawie Mazowieckiej. Ten o 23:31 wysłał swoją karetkę podstawową z Białej Rawskiej, która dojechała na miejsce wypadku jako pierwsza – o 23:57, pół godziny po przyjęciu zgłoszenia przez CPR. Po dokonaniu wstępnej oceny sytuacji, ratownicy, którym pracę utrudniała gęsta mgła, poinformowali, że poszkodowanych jest 7 osób.
Niedługo później na miejsce wypadku przyjechały dwie karetki specjalistyczne – ze Skierniewic (tę wysłało łódzkie pogotowie) i Rawy Mazowieckiej. Lekarz, który przyjechał w karetce ze Skierniewic, powiedział dyspozytorowi, że kolejne ambulanse nie są potrzebne. W związku z tym dyspozytor zgodził się na zawrócenie karetki firmy Falck, która jechała na miejsce wypadku z Żyrardowa.
Okazało się jednak, że lekarz był w błędzie. O swojej pomyłce powiedział on dyspozytorowi, prosząc o przysłanie dodatkowych ambulansów. Dyspozytor skontaktował się więc z Falckiem i poprosił o przysłanie karetki (w międzyczasie na miejsce wypadku przybył ambulans z Lipiec Reymontowskich). Według „Dziennika Łódzkiego” lekarz poprosił o przysłanie dodatkowych karetek o godzinie 00:46, 49 minut po przybyciu na miejsce pierwszej karetki.
Ambulans Falcka przyjechał o 01:02. Jego personel poinformował, że zastał na miejscu trzy inne karetki. Nie spotkał jednak lekarza ze Skierniewic, który utrzymywał, że koordynuje działania ratunkowe. Okazało się, że lekarz odjechał razem z dwoma ciężko rannymi osobami do szpitala w Łodzi.
– Według mojej wiedzy przez ponad godzinę na miejscu wypadku nie przeprowadzono podstawowych czynności. Nikt nie posegregował rannych, nie wyznaczył strefy działań i wreszcie nikt nie zajął się powierzchownie rannymi osobami, które chodziły po całym terenie działań – powiedział „Dziennikowi Łódzkiemu" Aleksander Hepner, rzecznik polskiego oddziału firmy Falck.
W związku z opisanym przez prasę zamieszaniem minister zdrowia Bartosz Arłukowicz poinformował, że "zlecił kompleksową kontrolę działań medycznych służb ratunkowych przy wypadku na S8". Akcji ratunkowej przyjrzy się również rawska prokuratura.
logo
Twitter.com