
Dwa Złote Globy, jedenaście nagród Emmy, niezliczone nominacje do wielu innych, prestiżowych nagród. Do tego Michael Douglas porywający swoją rolą, niespotykany nigdzie indziej humor i dwuznaczna historia burzliwej relacji jednego z najbarwniejszych pianistów w historii USA – to wszystko, już niedługo, będzie można zobaczyć w HBO. Telewizja ta wyemituje 19 maja obsypany wyróżnieniami film "Wielki Liberace".
Produkcja zwróciła na siebie uwagę już podczas festiwalu w Cannes w 2013 roku – i o mały włos, a Soderbergh dostałby za nią Złotą Palmę. Ostatecznie wyróżnienie przyznano "Życiu Adeli", ale jak się potem okazało, to właśnie "Wielki Liberace" był jednym z największych wygranych całego festiwalu. Zarówno pod względem liczby zdobytych później nagród, jak i kasowym – kina, szczególnie amerykańskie, pękały na seansach w szwach, a kolejni krytycy wyrażali swój zachwyt filmem Soderbergha. Ta produkcja HBO tylko w pierwszych dniach przyciągnęła ponad 2 miliony widzów.
"To jeden z najlepszych występów Michaela Douglasa w 68-letnim życiu aktora" – pisał o roli Liberace'a brytyjski "The Telegraph". Jak podkreślał autor Robbie Collin, "jego włosy stoją tak wysoko, jak grzywy na posągach chińskiego lwa, a jego głos jest jak mruczenie kociaka". Wszystko to, zdaniem Collinsa, sprawia, że Douglas w "Wielkim Liberace" tworzy przesympatyczną całość. Dziennikarz "The Telegraph" spekulował wówczas, że Amerykanin dzięki tej roli będzie faworytem do zdobycia Oskara.
Obie gwiazdy w pełni zaangażowały się w odgrywane przez siebie postacie, przez co sprawiają, że widz wierzy w ich wesołość i wzajemną potrzebę bliskości. Matt Damon, który ma 42 lata, choć jest dwa razy starszy od granego przez siebie Scotta Thorsona, to żyje niewinnością, naiwnością i ostatecznym poczuciem uwięzienia Thorsona.
Obsypany nagrodami
W parze z zachwytami recenzentów poszły branżowe nagrody. Dwa Złote Głoby – za najlepszy film telewizyjny i najlepszego aktora filmu telewizyjnego i jedenaście nagród Emmy (m.in. za najlepszy film telewizyjny, najlepszego aktora, scenografię czy reżyserię) mówią same za siebie. Łącznie "Wielki Liberace" otrzymał 23 nagrody i był nominowany do kolejnych 19-tu – w tym do pięciu wyróżnień BAFTA, przez wielu stawianych na równi z Oscarami.
Dobiegający siedemdziesiątki Douglas zagrał jedną ze swoich najlepszych ról w całej karierze. Od czasu "Upadku" żadna jego kreacja nie zrobiła na mnie aż tak olbrzymiego wrażenia. Szkoda, że nie będzie mógł walczyć o Oscara. Kto wie, być może nie tylko na nominacji by się skończyło.
Teraz Polacy będą mieli okazję do podziwiania kunsztu Douglasa bez wychodzenia z domu. Premiera produkcji HBO już 18 maja o godz. 20.10, oczywiście w HBO.
