Bronisław Wildstein w spocie wyborczym? On sam nie widzi problemu.
Bronisław Wildstein w spocie wyborczym? On sam nie widzi problemu. youtube.com / Zdzisław Krasnodębski

Najgorsze spoty tej kampanii mamy już prawdopodobnie za sobą. Teraz najwyraźniej przyszedł czas na spoty najdziwniejsze. Jak te, w których dziennikarze Bronisław Wildstein i znana ze smoleński produkcji Anita Gargas, wsparli lidera warszawskiej listy PiS.

REKLAMA
Politycy z uporem maniaka szukają w wyborach poparcia "osób znanych i lubianych", mimo nieudowodnionej jeszcze skuteczności tego chwytu. Stąd komitety poparcia, wspólne pozowanie czy właśnie takie spoty.

Jest też wersja z Bronisławem Wildsteinem, której nie musimy zamieszczać. Niech wystarczy cytat, że "trudno sobie wyobrazić lepszego polskiego kandydata do parlamentu w Brukseli".
Udział dziennikarzy związanych między innymi z TV Republika oczywiście wśród dziennikarzy nie-niepokornych dość jednoznaczną reakcję.
logo
Twitter.com
Sam Wildstein w swoim występie nie widzi niczego zdrożnego.
- Zdzisława Krasnodębskiego znam osobiście, jest moim przyjacielem. Nie jestem w jego komitecie wyborczym, nie występuję na rzecz partii. Teraz ci, którzy mówią "Tusku, musisz" będą mnie rozliczać? - powiedział Wirtualnym Mediom.
W obronę Gargas i Wildsteina wziął dość niespodziewanie medioznawca prof. Wiesław Godzic. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" stwierdził, że gwiazdy TV Republika w spocie wystąpić mogły i "nikt nie jest wprowadzany błąd". - Byłoby hipokryzją, gdybyśmy mówili, że nie znamy poglądów tych dziennikarzy. Oni są czymś więcej niż tylko dziennikarzami - argumentował.
To prawda. Od teraz są również "aktorami" w spocie.