
Po zakończeniu posiedzenia Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz poinformował, że w związku z intensywnymi opadami deszczu „sytuacja jest zmienna”. – To, co się dzieje za oknem, sprawia, że musimy wejść w tryb alarmowy – oświadczył Sienkiewicz. Minister zaznaczył jednak, że nic nie wskazuje na to, by tegoroczne fale powodziowe miały być równie duże, jak te z maja 2010 roku.
Podczas krótkiej konferencji prasowej Sienkiewicz uspokoił mieszkańców Krakowa, zapewniając, że miasto jest bezpieczne, ponieważ fala przechodząca przez Wisłę na jego wysokości jest niewielka. Nieco groźniej może wyglądać sytuacja w Sandomierzu, dlatego „na niedzielę ustalono termin gotowości w okolicach Sandomierza i Tarnobrzega”. – Cały czas czekamy na poranną prognozę, która będzie decydująca – zaznaczył minister.
Sienkiewicz podkreślił, że zmobilizowano wystarczające siły, by „zapobiegać zjawiskom, które mogłyby być niebezpieczne dla obywateli”. – Zlokalizowaliśmy punkty krytyczne w zagrożonych regionach. Zostały one dodatkowo zabezpieczone – powiedział szef MSW, dodając, że przeciwpowodziowe działania służb koordynuje nadbryg. Marek Kowalski, zastępca komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej.
Ponadto Sienkiewicz poinformował, że zbiorniki retencyjne, jakie znajdują się na południu Polski, nie są pełne i mogą przyjąć dodatkową ilość wody. Minister przypominał przy tym, że sytuacja jest zmienna. – Mamy do czynienia z żywiołami, padające deszcze i spływająca woda powoduje, żeby musimy korygować nasze prognozy – oznajmił Sienkiewicz.
Intensywne opady spowodowały podtopienia w Zamościu. Nawałnice powodują też lokalne zalania w innych miejscowościach w kraju. W powiecie zamojskim 60-letni mężczyzna utonął, gdy usiłował przekroczyć zalaną drogę. Gdy wszedł do wody, porwał go nurt.
