
Ile razy wściekałeś/aś się na zgubione klucze, portfel lub cokolwiek innego? Takie wspomnienia można już odłożyć do lamusa. Właśnie do sprzedaży trafiło urządzenie, dzięki któremu nigdy więcej nic nie zgubimy. A nawet jeśli, to będzie można łatwo daną rzecz znaleźć. Wszystko dzięki Tile.
REKLAMA
"Tile" to z angielskiego po prostu kafelek - i tak samo nazywa się firma, która może wprowadzić małą rewolucję technologiczną. Wyprodukowane przez nią urządzenie nazywa się, oczywiście, tak samo i służy temu, byśmy nigdy więcej nie musieli bezowocnie szukać zgubionych rzeczy.
Z wyglądu Tile to po prostu biała płytka z dziurką, którą można przyczepić w zasadzie do wszystkiego: kluczy, torebki czy włożyć do portfela. Działanie Tile'a jest proste: gdy coś zgubimy, nasz smartfon pokaże, gdzie dana rzecz z przypiętym kafelkiem się znajduje. Zasięg Tile'a to od 50 do 150 stóp, czyli od 15 (jedna stopa to 30,4 cm) do niecałych 50 metrów. Koszt takiego bajeru to 25 dolarów.
To jednak nie koniec rewolucji. Aplikacja TileApp pozwala bowiem... dzielić się informacjami o zgubie z innymi użytkownikami Tile'a. Jeśli znajdą się oni w pobliżu naszego zgubionego kafelka, ich smartfon od razu to pokaże. Dlatego też, jak podkreśla Business Insider, twórcy nazywają to "największym na świecie biurem rzeczy zgubionych i znalezionych".
O Tile'u było wiadomo już w 2013 roku, ale firma nie miała pieniędzy na zrealizowanie projektu. Dzięki crowdfundingowi twórcy zebrali jednak ponad 2,6 miliona dolarów, a już wtedy napływały do nich setki tysięcy zamówień. Właśnie teraz, jak poinformowało Tile na Twitterze, rozpoczęły się dostawy tego gadżetu.
Źródło: Business Insider
