Sportowcy szanują wzajemnie swój patriotyzm i bardzo rzadko rywalizują na tym tle. - Byłem bardzo skoncentrowany i niewiele pamiętam z tego, co się wtedy działo. Pamiętam, że dostałem sporo braw od Amerykanów. Myślę, że nawet gdybym wtedy wygrał z Charlesem, to i tak Amerykanie by to oklaskiwali - wspomina w rozmowie z nami Artur Partyka, były skoczek wzwyż, który przegrał na olimpiadzie w Atlancie z zawodnikiem gospodarzy - Charlesem Austinem.

REKLAMA
Nie odczułem tego, co było w Moskwie. Gest Kozakiewicza nie był tam przecież przypadkowy. Amerykanie nie są absolutnie tacy.
Dla Amerykanów elementy narodowe, takie jak flaga, czy hymn są bardzo ważne. Ja obserwowałem na wielu mityngach, że Amerykanie mieli, mimo wynikających z kontraktów obowiązków noszenia dresów od firm sponsorskich, również odzież z barwami narodowymi. Dla nich to jest bardzo ważna rzecz. Występ w reprezentacji i identyfikacja z tymi barwami jest dla nich niezwykle istotna, to wielki prestiż.
Przykład Amerykanów śpiewających hymn z ręką na sercu jest bardzo popularny, ale takie zachowanie jest również spotykane gdzie indziej. To jest ważne dla każdego zawodnika. To są rzeczy, które są również bardzo silne w innych państwach.
Sportowy patriotyzm jest fajny. Są nieliczne przypadki kiedy obserwujemy rywalizację między zawodnikami na tym tle.