
„Nasz Elementarz”, który niebawem trafi do rąk pierwszoklasistów, miał być opublikowany przez MEN na tzw. wolnej licencji. Dzięki temu nauczyciele mieli zyskać możliwość tworzenia opartych na podręczniku pomocy dydaktycznych oraz możliwość ulepszania elementarza. Temat wolnej licencji został jednak przez resort zawieszony. – Urzędnicy boją się, że otwarty elementarz pozwoli na stworzenie na jego podstawie utworów o charakterze pornograficznym – poinformowało Centrum Cyfrowe.
Pierwszego września na biurkach pierwszoklasistów znajdzie się podręcznik, w którym zamiast informacji o wolnej licencji znajdzie się tylko długa lista autorów i źródeł, z których zakupiono zdjęcia. (…).
Jedno jest pewne, bez wolnego licencjonowania elementarza nikt go nie ulepszy, nie udoskonali. Nie stworzy na jego podstawie własnej wersji, dostosowując np. do potrzeb i zainteresowań uczniów. Komercyjne wydawnictwa, które tak intensywnie lobbują przeciw rządowej inicjatywie, nie będą mogły obudować elementarza własnymi propozycjami i stworzyć wokół niego atrakcyjnej oferty rynkowej. CZYTAJ WIĘCEJ

