
Filip Chajzer zdołał w ostatnich miesiącach zostać jednym z popularniejszych polskich prezenterów. Sukces, ukoronowany Wiktorem w kategorii „Odkrycie telewizyjne roku”, wymagał ciężkiej pracy, ale Chajzer nie popadł z tego powodu w patetyczność. – Ja mogłem zrobić karierę, ale nie musiałem. Rodzice zawsze by mi pomogli, obojętnie z czym bym sobie nie radził. (…). Nie będę opowiadał łzawych historii o tym, jakie moje życie jest ciężkie, bo nigdy takie nie było – stwierdził Chajzer.
Filip Chajzer powiedział portalowi Plejada, że wzorem jest dla niego kariera, jaką zrobił jego ojciec. Zygmunt Chajzer, będąc synem malarza pokojowego z warszawskiej Pragi, zaczynał bowiem od zera, by stać się w latach 90. bardzo popularnym prezenterem. – Z nazwiska, które nie miało żadnego znaczenia, jak miliony innych nazwisk, zrobił coś wielkiego – zaznaczył Chajzer.
Młodszy Chajzer, który rozpoczynał karierę w „Super Expressie”, by później pracować m.in. w „Życiu Warszawy” i radiu, trafił w końcu do programu „Dzień Dobry TVN” i zaczął zajmować tematyką rozrywkową. W pracy nie raz miał więc do czynienia z celebrytami, którzy znani są z tego, że są znani. O tego typu gwiazdkach nie ma o najlepszego zdania.
– Rozumiem, że ktoś może być znany i rozpoznawany przez swoją działalność. (…). Można się śmiać z Edyty Górniak, że delikatnie rzecz ujmując, odpłynęła. Ale umówmy się, śpiewa jak anioł i nikt nie może tego podważyć. Ale jeśli ktoś jest znany z tego, że pozuje na ściance, to uważam, że trzeba się z tego śmiać – powiedział Chajzer.
Czytaj także:
źródło: Plejada