
„Piłkarskie sankcje mogą zaboleć” – pisze publicysta portalu The Daily Beast Tunku Varadarajan. I proponuje, by w reakcji na aneksję Krymu przez Rosję odebrać Moskwie prawo do organizacji Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2018.
REKLAMA
Varadarajan, wykładowca na Uniwersytecie Stanforda, zaczyna od tego, że prawdopodobne jest, iż prawo do organizacji mundialu w 2022 roku straci Katar. Powodem mogą być oskarżenia o korumpowanie działaczy piłkarskich, którzy decydowali o wyborze organizatora. Publicysta dziwi się, że z równą intensywnością nie rozmawiamy o Rosji, która jego zdaniem także zasłużyła na utratę mistrzostw.
"Rosja złamała prawo międzynarodowe - wtargnęła i zaanektowała terytorium sąsiedniego, suwerennego państwa. Jeśli w 2018 roku wciąż będzie w posiadaniu części Ukrainy, dlaczego miałaby zorganizować Mistrzostwa Świata? Możemy być pewni, że do tego czasu ekspansywna natura rosyjskiego państwa nie ulegnie zmianie" – pisze.
Jak twierdzi, zapowiedź bojkotu rosyjskiego mundialu mogłaby wywołać podobny efekt, jak sankcje ekonomiczne. Jeśli państwa Unii Europejskiej, a dodatkowo np. Stany Zjednoczone, Japonia i Korea Południa, zadeklarowałyby, że nie wyślą swoich drużyn na mistrzostwa, FIFA musiałaby zareagować. To dlatego, że od mistrzostw odwróciliby się sponsorzy. "Międzynarodowa federacja nie miałaby wyboru. Musiałaby odebrać Rosji prawo organizacji mundialu i przyznać je komuś akceptowanemu przez zachodnie państwa (i zachodnie firmy sponsorskie)" – podkreśla Varadarajan.
Dodaje, że państwo, gdzie króluje ksenofobia, nie jest dobrym miejscem na imprezę promującą tolerancję i różnorodność. "Dlatego warto już dziś rozpocząć debatę na serio o odebraniu Moskwie mistrzostw w 2018 roku" – kończy.
Źródło: The Daily Beast
