Jeśli chcesz się wzbogacić, jedź do Azji. Ogromne zarobki dla finansistów, menadżerów i księgowych

fot. Keith Marshall / flickr.com / CC BY
Tak jak dawniej, w pogoni za bogactwem, wybierało się Zachód, tak dzisiaj miejscem wysokich zarobków, rozwoju i możliwości jest Azja. Jeśli chcesz osiągnąć sukces w biznesie i szukasz dla swojej kreatywności realizacji, to jest miejsce do którego powinieneś się udać. Sprawdzamy, ile to kosztuje, i jakie masz szanse.


Przyczyna wzrostu atrakcyjności tego kontynentu jest banalnie prosta - bogactwo azjatyckie oparte jest na produkcji i oszczędnościach. Gospodarki Zachodu oparte są na konsumpcji i długu. - Azja, z której właśnie wróciłem, jest pełna optymizmu i pewności siebie, a nie przygnębienia i smutku, jakie ma miejsce w Europie i Ameryce Północnej - mówi Simon Black dla dziennika Buisiness Insider. Wspominał o pewnym lunchu, który jadł z miejscowym przedsiębiorcą. Ten zapewniał go, że z przyjemnością zapłaciłby menadżerowi, który poprowadziłby jego przedsiębiorstwo nawet milion dolarów. "Pieniądze nie grają roli, nie mogę jednak znaleźć odpowiedniej osoby" miał powiedzieć.


Możliwości te nie ograniczają się wyłącznie do koniunktury, która tam nastała, ale do specyficznych warunków prowadzenia biznesu, niespotykanych w innych rejonach świata. Przykładowo, możesz zlecić bankowi zakup drogocennych metali, na przykład złota. Bank dokona za ciebie zakupu i złoży złoto we własnym skarbcu. Dodatkowo, przy takim zakupie uzyskasz w tym samym banku dostęp do kredytu w wysokości nawet 800 tysięcy dolarów oprocentowanego na nieprawdopodobnie niskim poziomie jednego procenta. Biznes może rosnąć tam, gdzie jest łatwy dostęp do kapitału oraz stabilny, wciąż rosnąca baza konsumentów. - Taka właśnie jest Azja - mówi Black.


Znamienne są też wyniki gospodarcze państw azjatyckich. Widać to w liczbach, ale przede wszystkim, widać w zmianach społecznych - ilość ludzi, którzy w szybkim tempie ze skrajnej biedoty przedostają się do klasy średniej oraz ludzi, którzy niemalże z dnia na dzień zostają milionerami, jest zatrważająca.


Gospodarki indyjska i chińska to już od lat światowe potęgi z samej czołówki. Jest też Korea czy Japonia, które na szczycie gospodarczym są już weteranami. Po piętach depcze im dzisiaj między innymi Mongolia - najszybciej rozwijająca się gospodarka na świecie.

Wielu ludzi przeprowadza się z zachodu do Hong Kongu, Tajlandii czy Wietnamu ze względów nie tylko ekonomicznych ale i kulturowych. Tak zrobiłt współzałożyciel Facebooka, Eduardo Saverin, który osiedlił się niedawno w Singapurze.

To możesz być ty - wystarczą podstawy języka

Kierunek Azja to już nie tylko rozsądek, ale i moda. Czy taki wyjazd jest w twoim zasięgu? Cóż, przede wszystkim bez języka nie masz po co jechać. Na takie "fanaberie" pozwolić sobie mogą duzi inwestorzy, grube ryby. Jeśli chcesz sprzedać wyłącznie swój talent, musisz nauczyć się przynajmniej podstaw języka. O to w Polsce nie będzie trudno - istnieje już dużo prywatnych szkół wyspecjalizowanych w nauczaniu języków orientalnych. Musimy być jednak przygotowaniu, że takie lekcje będą dwu- a nawet trzykrotnie droższe od lekcji popularnych języków obcych. Półroczny kurs przyspieszony to wydatek rzędu 6-10 tysięcy złotych.

Warto też zainwestować w kurs miejscowej kultury, szczególnie kultury obowiązującej w biznesie. Pomimo westernizacji obyczajów obowiązujących w tej kategorii, wszelkie gesty zrozumienia dla różnić kulturowych i adaptacji, choćby połowicznej, są mile widziane. Takie kursy oferuje na przykład Szkoła Języka i Kultury Japońskiej przy Uniwersytecie Warszawskim. Semestr takiego kursu kosztuje tam od 500 do 700 złotych w zależności od programu.

Dla młodych osób myślących perspektywicznie polecamy studia orientalistyczne. Dwuletnie studia licencjackie, magisterskie (dla posiadaczy dyplomu licencjusza z dowolnego kierunku) lub podyplomowe studia wyższe.

Warunki zatrudnienia

Wyprawa na wschód to z pewnością decyzja intratna. Trzeba się jednak przygotować na zupełnie inną kulturę pracy. W Chinach, Japonii czy Korei pracuje się 6 dni w tygodniu po 10 godzin dziennie. Nie ma tam też przyzwolenia na obijanie się. Praca to najwyższa świętość, będąca największą wartością.

Za to możemy jednak liczyć na zarobki rzędu 200 - 300 tysięcy złotych rocznie, będąc zatrudnionym jako księgowy, menadżer czy będąc członkiem kadry zarządzającej. Objęcie funkcji menadżera w małym, prężnie rozwijającym się przedsiębiorstwie to już zarobki rzędu miliona złotych rocznie.

W zamian za wynagrodzenie wymagane są jednak umiejętności. Firmy rekrutujące specjalistów z Europy do pracy na tym kontynencie jasno deklarują zasady selekcji - "Tylko dla orłów" - tak warunki określa jedna z nich - Fair Recruitment.

A może Brazylia

Podobna koniunktura gospodarcza od pewnego czasu ma miejsce w Ameryce Południowej. Przed Mongolią prym rozwojowy wiodła Brazylia, dzisiaj już szósta gospodarka na świecie, największy kraj na tym kontynencie.

Problemem tego regionu to jednak wciąż mała ilość innowacji. W porównaniu z Azją, tamtejsze kraje opierają swój rozwój na razie głównie na korzystaniu z zasobów naturalnych. Drugie pole, na którym ten region przegrywa z Azją to brak silnej bazy konsumenckiej. Ameryka Północna ma jednak przewagę - jest bardziej chłonna na zewnętrzny kapitał. Dlatego jest to doskonałe miejsce dla bogatych inwestorów.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0"Nie czuję się urażona". Ma 23 lata, działa w partii Korwina. Opowiada, jak traktowane są kobiety
0 0Idealny czas na dziecko nie istnieje. Zawsze znajdziesz jakąś wymówkę
0 0W sukces tej Polki nikt nie wierzył. Uparła się i stworzyła rewolucyjny krem antysmogowy
0 0"World of Fire" z Wichłacz i Kotem. Serial BBC pokazuje wojenny koszmar nie tylko Polaków
WYWIAD 0 0Mierzy 122 cm i znacie ją z "Mam talent". Opowiada, dlaczego w "Na Wspólnej" nie ma niskorosłych
0 0Meghan i Harry szczerzy do bólu. Wywiad poruszył Anglię, ale nie wszystkim się spodobał

POLECAMY

HYDEPARK 0 0Maciej Stuhr kończy 44 lata. I właśnie z tej okazji dał bardzo szczery wywiad
0 0Tak się rozjeżdża konkurencję. Po takiej zapowiedzi serwisu Disney+ Netflix może się bać