
Przy Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji miała powstać platforma internetowa, za pośrednictwem której można by zgłaszać przypadki napaści na tle homofobicznym. Miała, ponieważ nowy minister, który zastąpił na tym stanowisku Michała Boniego, z projektu zrezygnował. – Dowiedziałem się tego ze zdziwieniem. Wcześniej nie było zastrzeżeń. Miała służyć tylko celom statystycznym, badaniu skali problemu i zwiększać wrażliwość – powiedział „Gazecie Wyborczej” Boni.
REKLAMA
Zaproponowana przez Boniego platforma miała służyć wyłącznie celom statystycznym. Osoba zgłaszająca napaść, do której doszło ze względu na orientację seksualną, płeć lub niepełnosprawność ofiary, nie mogłaby podać na niej swoich danych osobowych ani nawet nazwy miejscowości, gdzie doszło do ataku (określałaby tylko jej wielkość oraz rodzaj miejsca napaści). „Gazeta Wyborcza” ustaliła, że na finansowanie projektu zarezerwowano środki z Funduszy Norweskich.
Rafał Trzaskowski, następca Boniego, z platformy jednak zrezygnował, a przeznaczone na nią pieniądze udostępnił resortowi spraw wewnętrznych, by ten mógł nimi pokryć koszty związane z prowadzeniem innej platformy zgłoszeniowej – Report Racism. Zachęca ona do zgłaszania przypadków napaści na tle rasowym.
Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji tłumaczy, że „platforma antyhomofobiczna” miała wiele wad, m.in. nie pozwalała na zweryfikowanie zgłoszeń. Dlatego z niej zrezygnowano. „Wyborcza” przypomina, że w Polsce ataki werbalne (tzw. mowa nienawiści), które są podejmowane ze względu na orientację seksualną, płeć czy niepełnosprawność, nie są przestępstwem.
Z takiego stanu rzeczy nie jest zadowolony świeżo upieczony europoseł. – Nie można w dzisiejszej Europie powiedzieć, że będziemy prawem chronili tylko osoby ze względu na odrębność rasową i etniczną, a zostawimy bez ochrony niepełnosprawnych czy osoby LGBT – zaznaczył Boni.
