
Trzech polityków prowadziło rozmowę. Sądzili, że prywatną. Rozmawiali, między innymi, o NBP i "objeżdżaniu" Rady Polityki Pieniężnej. Przy okazji ucięli sobie pogawędkę o tym, kogo hojniej obdarzyła natura. Rozmowy zostały podsłuchane, nagrane, a ich stenogramy – opublikowane. Ich treść oburzyła Polaków z dwóch powodów: bo zobaczyli, jak się robi politykę, i usłyszeli, jak wulgarnie się o tym rozmawia. Prof. Magdalena Środa mówi o fallokracji. Fakt. Tyle tylko, że gdyby ktoś nagrał prywatne rozmowy kobiet, natychmiast prysnąłby mit przestrzegających etykiety dam. Bo kobiety wprawdzie nie ustalają kompetencji na podstawie rozmiarów miseczek, ale klną na potęgę.
Kiedy marszałek Józef Zych sądząc, że mikrofon jest wyłączony, wyraził dezaprobatę dla przyniesionych mu dokumentów słowami: „No stary, no ale co mi tu, ku**a, przynosisz?”, zyskał w oczach opinii publicznej. Równy chłop z tego Zycha. Dosadny. Swój. Kiedy Jolanta Fedak krótko powiedziała Markowi Sawickiemu : ”Spie••••aj”, połowa Polski zatrzęsła się z oburzenia. Wulgarna baba. No naprawdę, zachowanie nie na miejscu. Nie przystoi kobiecie.
A dlaczego kobiecie nie przystoi, a mężczyźnie przystoi? Bo dziewczynki mają być grzeczne i miłe, a najlepiej – niech nie mówią nic, a chłopcy – przebojowi i dosadni? Samcy Alfa dyskutują, jak Marek Belka, Sławomir Cytrycki i Bartłomiej Sienkiewicz o polityce, przy okazji ustalając hierarchię na postawie rozmiarów penisów, a samice w tym czasie wyszywają i ukradkiem chichoczą, skryte za wachlarzami?
Zamilcz, bezwstydnico Nie. Gdyby ktoś przypadkiem – albo celowo – nagrał prywatne rozmowy kobiet, oburzenie byłoby wielkie, i zatrzęsłaby się ziemia pod stopami purystów językowych, i ruszyłaby krucjata, by te bezwstydnice powstrzymać. Bo kobiety, choć wulgaryzmów używają w innych celach, niż mężczyźni, klną na potęgę. Nie porównują rozmiarów miseczek, ale także używają wulgarnego, dosadnego języka do ustalenia hierarchii. Tylko w inny sposób.
"(...)duzi chłopcy skracają dystans obcości, poglądów i interesów, udając gimnazjalistów omawiających prywatkę" – napisał o rozmowie polityków Jacek Żakowski. „Nie przypominam sobie, byśmy oceniały jakieś polityczki ze względu na ich numer stanika. Kobiety traktują politykę poważnie, choć mają coraz silniejszą świadomość, że polityka w dzisiejszym wydaniu to obcy dla nich świat. Męski. Falliczny. I że trzeba to zmienić” – powiedziała z kolei prof. Magdalena Środa, komentując rozmowę polityków w rozmowie z Agnieszką Kublik.
Potocznie, ostro, ale bez szczegółów Fakt. Kobiety rozmawiają inaczej. Politykę uprawiają inaczej. Ale wiele wzorców przejęły od mężczyzn.
dr Agata Stanisz
antropolożka, UAM w Poznaniu
To nie oznacza, że skoro mężczyźni ochoczo rozprawiają o rozmiarach swoich męskości, kobiety nagle zaczną wyciągać wnioski na temat swoich kompetencji na podstawie własnej anatomii. Nie. Mamy inne sposoby, by tę hierarchię ustalić. – Nawet gdyby była równość i parytety, to nie byłoby tak, że kobiety oceniałyby się na podstawie anatomii. Potoczne rozmowy kobiet rzadko dotyczą aż takich szczegółów. To nie jest wyznacznik, nasza kobiecość nie jest aż tak bezpośrednia – mówi badaczka.
dr Agata Stanisz
Agresję i chęć dominacji widać w języku, choć dr Jacek Wasilewski z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że choć kobiety i mężczyźni używają tych samych słów, przeklinają w różnych celach: kobiety po to, by rozładować napięcie, a mężczyźni „stroszą w ten sposób piórka”.
Żeńska końcówka, męska agresja
kulturoznawca, UW
Paradoksem jednak jest, że choć „polityczek”, „socjolożek”, „burmistrzyń”, „filozofek” bronimy jak niepodległości – i dobrze, bo akcentuje to pewną autonomię – to chętnie sięgamy po inne narzędzia męskiej komunikacji. Ostry język, wulgaryzmy, soczyste rozmowy o seksie.
dr Agata Stanisz
Skutecznie te stereotypy przeniosły na kobiecy język była posłanka Samoobrony Renata Beger („Lubię seks jak koń owies”), była posłanka PO Beata Sawicka („(...) świadczy o tym, że dobierają mi się do dupy”, „k***a mać, tyle mam teraz układów”, „jeśli to ma być za friko, to to pieprzę” – to tylko niektóre cytaty z nagrań operacyjnych CBA), była minister pracy i polityka społecznej Jolanta Fedak czy wicepremier Elżbieta Bieńkowska, która przyznaje, że klnie jak szewc.
Polka, póki żywa, kląć będzie Rywalizacja między kobietami przybiera formy przypominające męskie współzawodnictwo. – To jest wyznacznik walki o równouprawnienie, postrzegane jako wejście w męski świat, nie mamy jednak żadnego kompromisu, wytwarzania nowych mechanizmów, tylko przejmujemy cechy i sposób zachowania od mężczyzn, co z kolei oznacza, że żyjemy w patriarchalnym, zmaskulinizowanym świecie – konkluduje dr Stanisz.
W zemście i w miłości kobieta jest większym barbarzyńcą niż mężczyzna – pisał Fryderyk Nietzsche. Cóż – w języku też. I dlatego, walcząc o swoje miejsce, "póki Polka żywa, póty kląć będzie, bo nie ma powodów do radości, za to ma co najmniej dwa razy więcej powodów do frustracji niż mężczyzna", jak mówiła kilka lat temu pisarka Manuela Gretkowska.
