
Ponad 1/3 z nas obawia się tortur w wypadku bycia aresztowanym – wynika z badań Amnesty International. Tyle samo Polaków uważa, że tortury są dopuszczalne, ale tylko w niektórych sytuacjach.
REKLAMA
36 proc. Polaków boi się tortur, dokładnie taka sama liczba dopuszcza stosowanie tortur w pewnych sytuacjach. Takiemu myśleniu sprzeciwia się Amnesty International, które zleciło badania. Przedstawiciele AI podkreślają, że "zeznania uzyskane w wyniku tortur nie mają żadnej wartości". Na szczęście aż 64 proc. z nas twierdzi, że tortur nie można akceptować nawet jeśli służą uzyskiwaniu informacji chroniących społeczeństwo.
Badania to część globalnej akcji "Stop torturom", w Polsce prowadzonej m.in. przez warszawski oddział Amnesty International. Ma ona nie tylko informować o prawach osób aresztowanych, ale też pomagać ofiarom tortur, których rocznie w różnych krajach są dziesiątki tysięcy.
Jednocześnie przedstawiciele AI rozdawali w Warszawie na placu Zamkowym ulotki z informacjami o prawach w przypadku zatrzymania. Są to, między innymi: prawo do informacji o przyczynach zatrzymania, do kontaktu z lekarzem i prawnikiem czy do powiadomienia bliskich lub rodziny o zajściu. Warto też pamiętać, że jeśli policjant chce dokonać kontroli osobistej, to możemy zażądać, by zrobiła to osoba tej samej płci.
Przypadki niewłaściwego traktowania aresztowanych trafiają się także na Starym Kontynencie, jak wynika z raportu Komitetu Rady Europy, która zajmuje się prawami człowieka. Do KRE trafiła "istotna liczba skarg" na praktyki stosowane przy przesłuchaniach, które miały doprowadzać do uzyskania konkretnych zeznań lub innych niż pierwotne oświadczeń.
Rzecznik polskiej policji insp. Mariusz Sokołowski po opublikowaniu raportu przez Amnesty International zapewnił media, że w naszym kraju nie toleruje się żadnych zachowań, które "mogą być jakąkolwiek formą wywierania bezpośredniej presji wobec zatrzymanych". Jeśli zaś jakiś funkcjonariusz złamie prawo, to poniesie tego konsekwencje – zapewnił Sokołowski.
Źródło: Money.pl
