Obama zwiększył amerykański kontyngent w Iraku
Obama zwiększył amerykański kontyngent w Iraku Fot: Kapral Andre Dakis/US Marines

Jeszcze dwa tygodnie temu ambasadę USA w Bagdadzie chroniło 100 żołnierzy. Dziś stacjonuje tam 750 wojskowych. O zwiększeniu stanu personelu wojskowego zdecydowała administracja Obamy w obawie przed potencjalnymi zamachami.

REKLAMA

W Iraku nie jest spokojnie. Amerykanie odnieśli efekt odwrotny od planowanego. Zamiast demokracji na północy tego kraju powstaje państwo sunnickich radykałów. Rebelianci z ISIS (Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie) zbliżają się do granic Bagdadu. W obawie przed ich atakami Amerykanie postanowili umocnić ochronę tamtejszej ambasady.

W poniedziałek Barack Obama zapowiedział, że wyśle dodatkowo 300 żołnierzy do Iraku. Stany Zjednoczone obawiają się kolejnych ataków, dlatego w ciągu ostatnich dwóch tygodni kilkakrotnie zwiększali stacjonujący tam kontyngent. Wśród nich jest 170 marines, którzy mają zapobiec potencjalnym zamachom terrorystycznym. Do tego pojawiło się dwa razy więcej „doradców”.

Ci drudzy mają być odpowiedzialni za pomaganie irackim siłom bezpieczeństwa przygotować się do ataku na wojska Islamskiego Państwa w Iraku i Lewancie, które właśnie ogłosiło się muzułmańskim kalifatem. Jednostki, które zostały wysłane z USA do Iraku będą wyposażone w helikoptery i drony, które mają strzec bezpieczeństwa dróg powietrznych. Pentagon już teraz ujawnił, że drony są uzbrojone i odbywają 35 misji dziennie nad terenami kontrolowanymi przez ISIS. Wszystko po to, by zapewnić bezpieczeństwo swoim wojskowym w Bagdadzie.