Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zapłacił za "zbyt drogie wino" z własnej kieszeni
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zapłacił za "zbyt drogie wino" z własnej kieszeni Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Radosław Sikorski zapłacił z własnych środków za wino, jakie zamówił podczas podsłuchanej kolacji z Jackiem Rostowskim. Według MSZ resztę posiłku można było uiścić ze służbowej karty, bo miało to "uzasadnienie merytoryczne".

REKLAMA
Rachunek za styczniową kolację, podczas której Sikorski i Rostowski raczyli się m.in. zupą z dyni, polędwicą wołową i comberem z królika, opiewał na 1352 zł i 25 gr. Uregulowano go ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ponieważ towarzysząca posiłkowi rozmowa miała - twierdził minister - charakter służbowy.
Opłacenie kolacji prominentnych polityków PO pieniędzmi ministerstwa nie zostało dobrze przyjęte, więc rzecznik MSZ postanowił wyjaśnić, że minister Sikorski zapłacił za „zbyt drogie wino” z własnej kieszeni.
logo
Twitter.com

Jako, że Wojciechowski nie odniósł się jednak do pytań, jakie zalały Twittera po opublikowaniu jego wpisu, postanowiliśmy oficjalnie zapytać resort o to, czy Radek Sikorski zapłacił za wino już podczas kolacji, czy może zwrócił pieniądze później, ile trunek kosztował oraz dlaczego minister nie uregulował całego rachunku.
Oto, jaką odpowiedź otrzymaliśmy. Zwraca uwagę zignorowanie pytania o cenę trunku:
Biuro rzecznika MSZ

Jak już wielokrotnie informowaliśmy pokrycie kosztów kolacji ze środków MSZ miało uzasadnienie merytoryczne. Było to spotkanie szefa polskiej dyplomacji z kandydatem na stanowisko ambasadora RP w Paryżu i członkiem sejmowej komisji spraw zagranicznych. Minister Radosław Sikorski postanowił zwrócić koszt zbyt drogich alkoholi.


Co ciekawe, wersję mówiącą o służbowym charakterze kolacji podważyła rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska. – To była prywatna rozmowa. Myślę, że nie trzeba będzie ministra Sikorskiego namawiać i zwróci pieniądze za kolację – powiedziała Kidawa-Błońska stacji TVN24.