Co robią, gdzie są, jak pracują - tak wygląda narzędzie do kontrolowania pracowników.
Co robią, gdzie są, jak pracują - tak wygląda narzędzie do kontrolowania pracowników. infografika Tronik

Styl jazdy autem, trasa dojazdu, czas spędzony nad talerzem podczas lunchu i w toalecie, ile trwa służbowa rozmowa w sklepie – to wszystko dzięki zaawansowanemu GPS chcą wiedzieć pracodawcy o swoich pracownikach jeżdżących służbowymi autami. I wiedzą, bo systemy elektronicznych smyczy, na której chodzi pracownik robią w Polsce furorę.

REKLAMA
Jakim samochodem można bez strachu przejechać z prędkością 80 km/h przez torowisko? Odpowiedź: służbowym. Stary dowcip o przedstawicielach handlowych właśnie traci na aktualności. Dziesiątki polskich firm zakładają swoim kierowcom elektroniczną smycz, nadzorującą każdą minutę spędzoną w aucie.
Najczęściej monitoring montuje się w sześciu punktach auta: komputer pokładowy rejestruje zużycie paliwa. Drzwi i czujniki w siedzeniach raportują kiedy handlowiec ruszy się na spotkanie z klientem oraz czy nie przewozi autostopowiczów. Czujka w baku, czy nie kradnie paliwa. Dodatkowa wpinka do służbowego tabletu sprawdza, czy aby na pewno na bieżąco wpisuje do systemu dane z rozmowy z kontrahentem. Niech tylko spróbuje się wyłamać, zboczyć z trasy, zatrzymać na papierosa - już centrala dzwoni z interwencją.
logo
Handlowiec rusza w trasę pod czujnym okiem satelity. Progress GPS

Koniec z przygodami
– Niedawno słyszałem o przypadku, że przedstawiciel handlowy wysiadł z auta, a zanim dotarł do sklepu już jego menedżer dzwonił, że zapomniał tabletu. Drobiazgowy monitoring jest faktem i zdarzały się konflikty – mówi Piotr Szymandera, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przedstawicieli Handlowych. Dodaje, że współcześnie elektroniczne systemy planują pracę pracownikom na 7 dni z góry, punkt po punkcie, włączając czas dojazdu do klienta, czas rozmów i odpoczynku. – Kiedy przyjeżdżam do sklepu na wizytę uruchamiam aplikację wizytową. Jeśli w trakcie wywiadu handlowego zadzwoni telefon i odbiorę to pracodawca odliczy mi z czasu pracy, czas rozmowy – opowiada Szymandera.
Nasz rozmówca od 14 lat jest przedstawicielem handlowym w branży farmaceutycznej. Wspomina czasy kiedy brał zaliczkę z kasy i jechał w Polskę na tydzień. Przeżył niejedną przygodę i zrobił niejeden biznes. – To był naprawdę wolny zawód. Dziś cały romantyzm się skończył, handlowcy jadą jak po sznurku – podsumowuje.
Musztra
„Założeniem jest zdyscyplinowanie pracy przedstawiciela handlowego”. „Stwarzamy możliwość rozliczania pracy kierowcy czy operatora koparki” – pisze o swoim monitoringu Atrom GPS z Ostrowa Wielkopolskiego. Firma Progress GPS z Gdyni wali obuchem reklamując się wśród pracodawców hasłem: Nie daj się okradać! Zawsze wiesz, gdzie jest twój pracownik!
To aluzja do stylu pracy tej grupy zawodowej. Zanim rozpowszechniły się systemy monitorowania, lista ich grzechów była długa. Jedni olewali obowiązki i zbyt wiele czasu spędzali na odwiedzinach u kolegi z wojska i znajomej z podstawówki, albo przydrożnych knajpach. Inni wiecznie spóźnieni gnali 150 km/h przepalając gigantyczne ilości paliwa i niszcząc służbowe auta. Wśród kierowców w dyskusjach na CB radiu przewijał się wątek „sprzedaży oszczędności”, czyli paliwa zaoszczędzonego podczas powolnej, przesadnie ekonomicznej jazdy.

Armie komiwojażerów
Największe firmy handlowe utrzymują nawet kilkusetosobowe armie przedstawicieli handlowych. Producent i dystrybutor leków Polpharma zatrudnia około 900 osób, Grupa Żywiec ponad 200, Coca-Cola miała nawet 3,5 tysiąca handlowców. Puścić ich w teren bez nadzoru to jak rozrzucać 100-złotówki po drodze. Według Progressu, dzięki monitoringowi zużycie paliwa spada nawet o 35 proc., o 90 proc. zmniejszają się nieautoryzowane przejazdy, znacznie zmniejsza się także przebieg i zużycie floty służbowych aut.
Produkująca piwo Grupa Żywiec ma flotę ponad 370 samochodów i w raporcie społecznym twierdzi, że będzie nakłaniać swoich kierowców do bardziej ekologicznej i oszczędnej jazdy.
Kiedy 3-4 lata temu wchodziły pierwsze systemy monitoringu, szefowie chcieli wiedzieć jak jeżdżą ich pracownicy. Aby okiełznać temperament swoich kierowców, niektóre bardziej oświecone firmy wprowadziły napisy na burtach ciężarówek: „Źle jadę? Zadzwoń do mojego szefa”. – Nikt nie chce tłumaczyć się rodzinie za śmierć w wypadku drogowym poganianego obowiązkami pracownika. Uczestniczyłem w szkoleniach gdzie wyczytywano najbardziej brawurowo jeżdżących kierowców i musieli uczestniczyć w kursach bezpiecznej jazdy - opowiada Szymandera.
Teraz systemy są tak rozbudowane, że jeśli pracodawca akceptuje wyjazd po dziecko do przedszkola czy szkoły, to informacja o tym wyświetla się w systemie. Pracownicy płacą za możliwość korzystanie za służbowego samochodu w celach prywatnych.
logo
Pracodawca może wiedzieć, że Ania Nowak odbiera dziecko ze szkoły. Grafika Tronik

Żeby bułki były ciepłe
Tronik, jeden z wiodących sprzedawców systemów nadzoru, przedstawia swoich klientów. Wynika z tego, że dzięki ich urządzeniom budowniczy dróg Strabag nadzoruje, czy aby na pewno operator walca drogowego walcuje asfalt, a nie przysnął na łące. Piekarnia Oskroba kontroluje, czy ciepłe bułki docierają do sklepów. Bakoma patrzy na ręce swoim sprzedawcom jogurtów. Punktualność kierowców autobusów sprawdza warszawski przewoźnik ITS Michalczewski.
Druga strona to protesty osób, które nie chcą się poddać permanentnej inwigilacji. – U mnie kreatywni handlowcy nakładali na GPS torebki po chipsach i znikali z pola widzenia. Cały czas są protesty – zwierza się na branżowym forum jeden z przedsiębiorców. Oporni przed inwigilacją nie mają zbyt wielu szans na wywalczenie prywatności. W 2011 roku NSA dopuścił instalowanie firmowych GPS-ów i zbieranie danych osobowych o pracownikach. Oczywiście za zgodą. Ale czy jest wybór? Przedstawiciel handlowy to zawód z nadpodażą kandydatów. Zawsze się znajdzie chętny do założenia smyczy.