Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz broni prof. Chazana? Ratusz zbada poszanowanie praw pacjenta płodu
Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz broni prof. Chazana? Ratusz zbada poszanowanie praw pacjenta płodu Fot. Jacek Marczewski/Agencja Gazeta

Od trzech tygodni w szpitalu im. Świętej Rodziny w Warszawie trwają liczne kontrole, które mają stwierdzić czy dyrektor placówki nie naruszył swoich obowiązków. Prof. Chazan odmówił pacjentce z uszkodzonym płodem aborcji – powołując się na klauzulę sumienia i nie wskazał innej placówki do tego zabiegu. Teraz stołeczny ratusz wznawia swoją kontrolę w szpitalu, by wyjaśnić czy lekarz celowo odwlekał termin konsultacji pacjentki, aż płód osiągnął 24. tydzień.

REKLAMA
W placówce prof. Bogdana Chazana wizytowały już kontrole Rzecznika Praw Pacjenta, władz Warszawy, NFZ, lekarskiego rzecznika odpowiedzialności zawodowej i krajowego konsultanta ds. ginekologii (dwie ostatnie zlecone przez ministra zdrowia). Choć stołeczna wizytacja skończyła się w czwartek, to ratusz postanowił ją wznowić – informuje "Gazeta Wyborcza".
Jedynie Rzecznik Praw Pacjenta uznała, że w szpitalu doszło do złamania prawa pacjentki do informacji i do odwołania się od opinii lekarskiej – nie wydano jej dokumentu stwierdzającego wskazanie do aborcji lub jego brak.
Zarzut ten odpierał prof. Chazan tłumacząc, że kontrolna rzeczniczki nie zweryfikowała tego czy poszanowano prawo pacjenta, którym jest też płód. Dlatego teraz sprawdzi to raz jeszcze przedstawiciel Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jak pisze dziennik, to trudna sytuacja dla stołecznego ratusza, bo może narazić go na protesty obrońców życia, jak również ze względu na osobiste antyaborcyjne przekonania prezydent miasta.
Kluczowe w tej sprawie będzie zasięgnięcie opinii prenatologa, który stwierdzi czy badania DNA, która zlecił prof. Chazan i które odwlekały konsultacje z pacjentką, były konieczne do postawienia diagnozy "ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu", które jest wskazaniem do aborcji. Tym bardziej, że wcześniej pacjentce dwukrotnie wykonano USG i rezonans elektromagnetyczny, które wykazały bezmózgowie, współwystępujący z nim brak części czaszki i szereg innych deformacji – pisze "Wyborcza".