
Na środowym spotkaniu zarządu Platformy Obywatelskiego głównym tematem rozmów była afera podsłuchowa i ewentualne przedterminowe wybory. Donald Tusk miał stwierdzić, że czas na decyzje personalne w rządzie przyjdzie, gdy sytuacja się uspokoi, a śledztwo w sprawie taśm będzie trwało miesiącami.
REKLAMA
– Będą pohukiwania ze strony PSL, ale podczas głosowania nad wotum nieufności wobec rządu i szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza ludowcy nie zrobią żadnego numeru – powiedział premier na zarządzie PO, donosi "Gazeta Wyborcza".
W opinii szefa rządu nie będzie rozłamu w koalicji, a od prezydenta Bronisława Komorowskiego otrzymał zapewnienie, że nie będzie "podejmował żadnej gry przeciwko rządowi". Tusk przekonywał, że Marek Falenta – jeden z podejrzanych w aferze podsłuchowej, może być pionkiem w czyiś rękach, a za wszystkim mogą stać rosyjskie służby.
– Premier zwrócił uwagę, że po porannym wystąpieniu ministra Marka Sawickiego, który zapewniał, że ludowcy będą bronić koalicji, po południu wypłynęły nagrania, w których minister skarbu Włodzimierz Karpiński niepochlebnie wypowiadał się na temat szefa klubu ludowców Jana Burego. Jakby ktoś chciał sprowokować konflikt w koalicji – mówi uczestnik posiedzenia.
Według informacji dziennika, Tusk zaznaczył, że wyłączając wulgarny język, nie można mieć większych zastrzeżeń do polityków, którzy zostali nagrani. Uwaga ta nie dotyczyła Sławomira Nowaka, który jest już jednak poza PO.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
