Prof. Bogdan Chazan odwoła się od kary nałożonej przez ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza
Prof. Bogdan Chazan odwoła się od kary nałożonej przez ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta

Ministerstwo Zdrowia nałożyło na szpital im. Najświętszej Rodziny karę w wysokości 70 tysięcy złotych. Jest to wynik odmowy wykonania, bądź wskazania miejsca, gdzie pacjentka mogłaby wykonać zabieg aborcji. Szef szpitala oddala zarzuty i zapewnia, że szpital na śmierci dziecka niewiele by zyskał.

REKLAMA

– Szpital otrzymałby za przeprowadzenie aborcji 1,6 tys. złotych, a kara to 70 tysięcy. Jest to okup za odmowę wykonania aborcji – uważa prof. Bogdan Chazan. – Przypomnę, że w historii był jeden człowiek, który otrzymał pieniądze za to, że innego zabito. Tym człowiekiem był Judasz i niewiele na tej śmierci zyskał. Nie chcę, żeby śmierć dziecka zakończyła źle czy wyrzutami sumienia lekarza – wyjaśniał prof. Chazan w programie "Jeden na Jeden" w TVN24.

Dyrektor placówki odniósł się także do słów ministra Arłukowicza, który stwierdził, że szpital musi wykonywać świadczenia zgodnie z umową z NFZ. – Jest to niesprawiedliwe i niewłaściwe – stwierdził Chazan, który zapowiedział odwołanie się od kary. – Szpital ma pewną misję, specjalną nazwę, tradycje i motto (…). Moim zadaniem nie jest wykonanie aborcji, nie można zmuszać do tego ani szpitali, ani lekarzy – uważa prof. Chazan.

Prof. Chazan dodał, że są pewne sytuacje, w których nie powinno się kierować innymi prawami niż prawami naturalnymi. – Dziecka nie wolno zabić. Dziecka chorego nie wolno dobić. Z tego powodu nie wyrażałem zgody na aborcję. Zabicie dziecka jest morderstwem, o tym mówi kodeks etyki lekarskiej, o tym mówi konstytucja. Gdybym zgodził się na zabicie dziecka, zwłaszcza chorego, niewinnego, popełniłbym niewłaściwy czyn – wyjaśnił prof. Chazan.

We "Wstajesz i Wiesz" w TVN24 prowadzonym przez Jarosława Kuźniar gościł dziś też profesor Romuald Dębski. Ginekolog zaskoczył dziennikarza pokazując mu zdjęcie płodu, którego nie usunął profesor Chazan.

- To jest dziecko, które nie ma połowy głowy, ma wiszącą gałkę oczną, ma rozszczep całej twarzy, nie ma mózgu w środku i będzie umierało dzięki panu profesorowi jeszcze miesiąc czy dwa - mówił Dębski.

Te słowa i fotografia ewidentnie wstrząsnęły dziennikarzem.