
Poznań znów może się stać polską stolicą obrony wartości chrześcijańskich. Na niedzielę jest tam zaplanowana „Joga przy fontannie”, przed którą przestrzegają konserwatywne media i przedstawiciele Kościoła katolickiego. Nawołują oni do przyjścia i wyrażenia swojego niezadowolenia, przeciw temu "zagrożeniu duchowemu". – Protesty katolików? Przecież sami księża uprawiają jogę – dziwi się Wiktor Morgulec, dyplomowany nauczyciel jogi.
– Wierzymy, że joga jest fantastycznym sposobem na polepszenie, jakości naszego życia i własnego rozwoju. Wiemy, że dla wielu poznaniaków wakacje w mieście nie są spełnieniem marzeń i często jest to czas pełen stresu, a nie wakacyjnego relaksu. Dlatego chcemy zorganizować dla wszystkich pozostających w mieście coś ciekawego, wesołego i ciekawego –mówi naTemat pomysłodawczyni i organizatorka akcji „Joga przy fontannie”, Ulla Wilczyńska-Kalak.
Inicjatywa ta spotkała się jednak z oburzeniem części środowiska prawicowego, które podobnie jak w przypadku "Golgoty Picnic", wzywa do czynnego przeciwstawieniu się "demonicznej jodze". Dowodem ma być wywiad, opublikowany na Fronda.pl, w którym ks. Przemysław Sawa przytacza świadectwo ojca. J. Verlinde, który niegdyś jogę uprawiał. Jego zdaniem prowadzi ona do „głębokiego zniewolenia” i jest „zagrożeniem duchowym”.
o. Radosław Broniek
Czym jest joga? O co właściwie tyle szumu i na czym polega "demoniczność" jogi?
– Joga to jeden z indyjskich systemów filozoficznych. Polega na tym, aby poprzez regularną praktykę poznać lepiej siebie, uczy jak skupić swoją uwagę na byciu tu i teraz – tłumaczy w rozmowie z naTemat, Karina Zapała-Onak, która praktykuje jogę od 8 lat, a od trzech prowadzi szkołę jogi w Jastrzębiu Zdroju.
– Joga niczego nie narzuca. Głównie chodzi o zmianę, wewnętrzny rozwój i poprawę samopoczucia. Ludzie rozpoczynają jogę z różnych powodów: chcą się odstresować, odblokować stawy, inni mają problemy z kręgosłupem, jeszcze inni chcą schudnąć. Tak naprawdę każdy powód jest dobry, żeby stanąć na macie, ponieważ joga, jak wynika z mojego doświadczenia, przynosi same korzyści – streszcza istotę jogi Zapała-Onak.
Z kolei Katarzyna Kaczmarek, freelancer i graficzka, praktykująca jogę od 7 lat, postrzega ją jako element stylu życia i nie wiąże jej z duchowością. – Joga jest jak stół szwedzki, bierzesz to, czego potrzebujesz. Możesz zatrzymać się na każdym etapie, od ćwiczeń stricte fizycznych do medytacji o charakterze duchowym – tłumaczy nasza rozmówczyni.
Katolicka cenzura – Bardzo dziwię protestom katolików w odniesieniu do jogi. Tym bardziej, że sami duchowni ją uprawiają i nauczają jak np. katolicki ksiądz Joseph Pereira z Indii, który prowadzi ośrodek dla nosicieli HIV w Bombaju. Ćwiczenia te wzmacniają ich układ immunologiczny – wyjaśnia Wiktor Morgulec, praktykujący od 15 lat, dyplomowany nauczyciel jogi według metody B.K.S Iyengara, założyciel portalu joga-joga.pl i Akademii Asan oraz Joga Żoliborz w Warszawie.
Sławomir Bubicz
W rozmowie z naTemat Morgulec tłumaczy, że joga to droga do poznania siebie. – Są to ćwiczenia psychofizyczne w celu poprawy koncentracji i zachowania zdrowia. Niektórzy próbują robić jednak z tego ścieżkę religijną, co jest sprzeczne z samą definicją jogi – przekonuje nauczyciel jogi.
Morgulec stwierdza, że krytyka pod adresem joginów i joginek to nie nowość, ale zawsze był to margines. – 80 proc. praktykujących w Polsce jogę to katolicy, a mniej świadomi ludzie próbują ją kojarzyć z czymś radykalnym – tłumaczy. – Próby przedstawiania jogi jako zagrożenia dla religii katolickiej są manipulacją. Szanuję wiarę katolików, buddystów, muzułmanów i innych, również ateistów. Wiara i praktyka jogi to dwie różne sprawy – stwierdza doświadczony jogin.
Druga "Golgota Picnic" Scenariusz wydaje się podobny. Kilka tygodni temu w ten sam sposób zaczęła się akcja środowisk katolickich i prawicowych, które doprowadziły do odwołania spektaklu "Golgota Picnic" na Malta Festival. W konsekwencji, w całym kraju aktorzy teatralni zaczęli solidarnie wystawiać przedstawienie i organizować publiczne czytanie jej treści, czemu towarzyszyły protesty osób związanych z Kościołem.
Czy teraz będzie podobnie i policja stanie pomiędzy osobami ćwiczącymi w parku jogę, a tymi, którzy wysłuchają apelu Frondy i przyjdą "wyrazić swoje niezadowolenie"?
– Nie wyobrażam sobie żeby katolicy zabraniali mi jogi, tak ja nie mam zamiaru im niczego zakazywać i mówić jak mają żyć. Nie rozumiem czemu by miało to służyć – komentuje sprawę Tomasz Raczek, publicysta i krytyk filmowy, a także uczestnik górskich maratonów jogi. Przekonuje, że "katolicy nie chcą chyba, żeby osoby niewierzące przychodziły do kościoła i zakłócały mszę". – Nie wiem po co mamy się wzajemnie denerwować – dodaje Raczek.
O. Piotr Marcinów
– Wydaje mi się, że jest ogromna różnica pomiędzy przedstawieniem, które w sferze obrazu i samej nazwy może obrażać uczucia religijne katolików, a jogą. "Golgota Picnic" jest próbą konfrontacji z osobami wierzącymi, natomiast w jodze w ogóle nie ma tego aspektu – przekonuje Morgulec.
Dodaje jednak, że jeśli pojawiły się nawoływania do protestów, to powinny się one spotkać z mądrą odpowiedzią i próbą dialogu. Do tej jogi trzeba jednak dwojga.
