Politycy SLD chcą dymisji Hanny Gronkiewicz-Waltz w przypadku nieodwołania Chazana
Politycy SLD chcą dymisji Hanny Gronkiewicz-Waltz w przypadku nieodwołania Chazana Fot: Przemek Wierzchowski/AG

Spór wokół profesora Chazana zdaje się skutecznie działać jako bufor na inne sprawy w polityce. Temat aborcji wydaje się być tematem numer jeden. W programie Moniki Olejnik „Siódmy Dzień Tygodnia” politycy debatowali nad tym, czy lekarz powinien zostać zdymisjonowany ze stanowiska dyrektora szpitala im. Świętej Rodziny.

REKLAMA
W programie Moniki Olejnik część polityków przekonywała, że prof. Bogdan Chazan powinien stracić pracę. Za dymisją dyrektora szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie optowali Stanisław Żelichowski, Tomasz Nałęcz i Krzysztof Gawkowski. Ten ostatni, sekretarz generalny SLD zapowiedział, że w przypadku braku odwołania dyrektora jego partia złoży zawiadomienie do prokuratury na Hannę Gronkiewicz-Waltz za niedopełnienie obowiązków. Gawkowski daje prezydent Warszawy (której szpital przy ul. Madalińskiego podlega) czas na zajęcie się sprawą do poniedziałku.
Chazan nie może także liczyć na wsparcie Julii Pitery. Eurodeputowana PO powiedziała, że to niemoralne i nieetyczne, że lekarz postrzega siebie jako ostatnią wyrocznię w pewnych sprawach. – Powinien zrezygnować ze stanowiska, a nie nakręcać sytuację, udzielając rozlicznych wywiadów – stwierdziła Pitera.
W obronie profesora stanął Ryszard Czarnecki z PiS. - Nie może być tak, że jest zakaz pracy dla kogoś, kto jest dyrektorem szpitala i jest antyaborcyjny – stwierdził poseł. Szybko skontrowała go Olejnik, która zapytała się, czy chciałby, aby jego żona urodziła mu dziecko z połową mózgu. Czarnecki stwierdził, że prowadząca używa w tej dyskusji niedopuszczalnych argumentów.
Oprócz tego poseł PiS zaczął tłumaczyć, że aborcję forsowali w Polsce przedstawiciele III Rzeszy i Związku Radzieckiego. Olejnik w reakcji na to stwierdziła, że Czarnecki tym samym porównuje Lecha Kaczyńskiego do Hitlera, bo zmarły prezydent był za tzw. kompromisem aborcyjnym.