Chyba nadeszła pora, by Dariusz Szpakowski przestał komentować
Chyba nadeszła pora, by Dariusz Szpakowski przestał komentować fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Temu panu już dziękujemy. Powiedzmy TVP, by zaprzestała przymrużania oka na tę amatorkę w wykonaniu Dariusza Szpakowskiego. Nie ma meczu, w którym „legendarny” komentator nie puściłby babola. Czarę (dodam kolejną) goryczy przelało nazwanie Lionela Messiego Maradoną. Raz? Może i lapsus, ale dwukrotnie to już przegięcie.

REKLAMA
Gdyby Szpakowski komentował w innej stacji, to bym nie narzekał tak bardzo. Jednak ten pan reprezentuje TVP, występuje za nasze pieniądze. A za każdym razem przychodzi do studia nieprzygotowany, myli nazwiska piłkarzy, nie zna składów. Do tego wymyśla czasami różne dziwne historyjki, jak np. tą o tym, jak "Szira" (Alan Shearer) kocha tak mocno piłkę nożną, że opowiadał o niej całymi godzinami na maturze z polskiego. Nie uwierzycie, ale zaraz się poprawił, że oczywiście "nie na maturze z angielskiego, ale z polskiego". Może i ma ładną barwę głosu, ale czy to jedyny argument, który powoduje, ze wciąż komentuje (bez sensu) mecze?
W odróżnieniu od innych komentatorów Szpakowski zachowuje się jak student, który przychodzi nieprzygotowany na egzamin i liczy na to, że profesor mu zaliczy na ładne oczy. Raz, rozumiem. Niestety Szpakowski każdy mecz tak traktuje. Zakłada słuchawki, przykłada mikrofon do ust i nawija. Do tego co jakiś czas chwali grę zawodnika, którego akurat nie ma w tym czasie na boisku. Ba! Nie ma go nawet w szerokiej kadrze.
Ci, co nie oglądają na co dzień piłki powiedzą: no, ale nie da się bez Szpakowskiego obejrzeć meczu, on buduje niesamowitą atmosferę. Równie dobrze można by stwierdzić, że Natalia Siwiec powinna zostać prezydentem Polski, bo tworzyłaby świetną atmosferę podczas szczytów międzynarodowych. Szpakowski po prostu non-stop leci na farta.
Jakiś czas przeprowadzałem wywiad w stacji sportowej. Było tam i nadal jest kilku utalentowanych komentatorów. Jak wyglądała ich praca? Non-stop oglądali mecze, czytali o piłkarzach, analizowali grę. Co robili w czasie wolnym? Jeszcze więcej czytali, jeszcze więcej oglądali. Jednym słowem fanatycy piłki. Ale w pozytywnym znaczeniu. Robili to, co kochali. Szpakowski niekoniecznie.
Szpakowski od lat leci na sławie, na głosie. Do tego nie zaopiekował się żadnym zapowiadającym się młodym komentatorem. Myśli i chce być "The Special Szpak". Jedynie na moment wyleciał z TVP, kiedy Janusz Basałaj go "przepędził". Wydaje się, że po powrocie poczuł się nietykalny. Można odnieść wrażenie, że przed meczem nawet nie sprawdza, kto gra. Wszystkie fakty ma dzięki grupie dziennikarzy, którzy zbierają dla niego ciekawostki, które i tak pewnie przekręci w czasie meczu. Dlatego sam nie za bardzo oddaje się lekturom sportowym.
Budować atmosferę to jedno. Jednak prosiłbym o trochę więcej szacunku do widzów. Jeśli Szpakowskiego nie da się przegonić, to przynajmniej niech się go zmusi do tego, aby się przygotowywał do meczów.
Jeśli nie rozumiecie mojego wywodu i wciąż będziecie bronili „Szpaka” to zapytam: jakbyście zareagowali, gdyby w TVP pomylili Komorowskiego z Wałęsą, zamieszki w Palestynie z wojną na Bałkanach? Nawet gdyby te wiadomości były super zapowiedziane, raczej bylibyście oburzeni brakiem rzetelności.