
Krzysztofowi Zanussiemu nie udało się jeszcze zakończyć budowy kościoła w Bochotnicy, która przy jego wsparciu rozpoczęła się w ubiegłym roku. Reżyser oraz jego małżonka wydali na świątynię już milion złotych, ale to wciąż za mało. – Część brakującej sumy będę chciała pozyskać m.in. od abp. Stanisława Budzika, metropolity lubelskiego – powiedziała „Dziennikowi Wschodniemu” Elżbieta Zanussi.
„Dziennik Wschodni” poinformował, że na początku lipca położono dach kościoła. Aby wykończyć świątynię, potrzeba jeszcze 300 tys. złotych. Państwo Zanussi mają nadzieję, że w zebraniu brakujących środków pomoże abp Stanisław Budzik. – Być może jakieś środki pomoże nam również zdobyć ks. Tomasz Lewniewski, proboszcz kościoła farnego w Kazimierzu, który ofiarował nam już 4-metrowy złocony krzyż – powiedziała Elżbieta Zanussi.
Krzysztof Zanussi posiadał niegdyś w Bochotnicy letni dom. Gdy się stamtąd wyprowadzał, postanowił zafundować okolicznym mieszkańcom kościół. Świątynia jest wznoszona na działce, którą przekazała prawie 10 lat temu gmina. Brakujące pieniądze państwo Zanussi starali się zbierać także wśród mieszkańców Bochotnicy, ale ich apel nie został dobrze odebrany.
Do wsparcia budowy zachęcano bowiem za pomocą ulotek, które mówiły o „wsi obciążonej do dziś alkoholizmem, złodziejstwem, której niesłychanie potrzebne jest miejsce wsparcia duchowego i odnowy moralnej”. Wielu mieszkańców Bochotnicy było oburzonych takim przedstawieniem ich miejscowości.
Państwo Zanussi przeprosili za kontrowersyjne fragmenty, wyjaśniając, że treść ulotek została przygotowana jeszcze w latach 90. – Przyznaję, że znajdują się tam bardzo niezręczne sformułowania, które obrażają wieś. Chcę przeprosić mieszkańców za to nieporozumienie. Kiedyś działy się tam straszne rzeczy, ale teraz trudno mówić o alkoholizmie czy złodziejstwie – powiedziała Elżbieta Zanussi. źródło: „Dziennik Wschodni”
