Niektórym krytykom "Smutny autobus" kojarzy się z nazistowskimi Niemcami
Niektórym krytykom "Smutny autobus" kojarzy się z nazistowskimi Niemcami Fot. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych / youtube.com

„Smutny autobus”, czyli film animowany, za pomocą którego MSW zachęca do zwracania uwagi na stan techniczny autokarów, wywołał wiele kontrowersji. Grzegorz Sroczyński z „Gazety Wyborczej” nazwał go wręcz „nazistowskim autobusem”, podkreślając, że spot opowiadający o zezłomowaniu starego, sympatycznego pojazdu spodobałby się Josephowi Goebbelsowi. Takie porównanie oburzyło współzałożyciela agencji K2, autorki filmu, który zagroził Sroczyńskiemu sądem.

REKLAMA
Grzegorz Sroczyński napisał na łamach „Dużego Formatu”, że „Smutny autobus” jest w gruncie rzeczy nazistowski. – Oglądając go, mimowolnie stajemy się jak żołnierze elitarnej dywizji SS, dostajemy pod opiekę szczeniaka, karmimy, martwimy się zwichniętą łapą, by na końcu, gdy poczujemy emocjonalną więź, własnoręcznie udusić na rozkaz dowódcy. Etyczny wysiłek żołnierza SS i matki z kreskówki "Smutny autobus" polega na opieraniu się pokusie litości i współczucia – napisał Sroczyński.
Taka ocena dotknęła Janusza Żebrowskiego, współzałożyciela i akcjonariusza agencji K2, która przygotowała film na zlecenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Żebrowski zaznaczył na swoim blogu, że Sroczyński nie rozmawiał z twórcami spotu, więc nie dowiedział się, jakie są cele kampanii i dlaczego zdecydowano się na taką formę przekazu.
– Jest mi po ludzku przykro, że „Gazeta Wyborcza”, którą od zawsze regularnie czytam i cenię,   publikuje taki paszkwil. Nie wiem jak możliwe jest by gazeta, która tak często pierwsza staje w obronie przed oszczerstwem i agresją sama przemawia językiem nienawiści i wykluczenia – napisał współzałożyciel K2.
Żebrowski zaznaczył, że „Smutny autobus” doczekał się na YouTubie ponad 1,7 mln odsłon. Należy więc przyznać, że spot dobrze wykonuje swoje zadanie, efektywnie promując serwis pozwalający na sprawdzanie stanu technicznego autokarów.
– Żądam by Grzegorz Sroczyński za swoje pochopne słowa po prostu przeprosił. A jeśli tego nie zrobi to z wielkim wewnętrznym żalem sprawdzę czy będziemy musieli żyć w smutnym kraju gdzie można każdą firmę i każdą osobę swobodnie mieszać z błotem czy jednak sądy oceniają takie zachowania inaczej – oznajmił Żebrowski.