
Kibice ze Stamford Bridge w tym sezonie nie mają zbyt wielu okazji do radości. Ich ulubieńcy zawodzą w krajowych rozgrywkach. Jednak mimo wielu kłopotów, dobrnęli do półfinału Ligi Mistrzów. Czy są w stanie sprawić, by po półfinałowym dwumeczu z Barceloną, na twarzach ich fanów, pojawiły się uśmiechy? W pięciu punktach wyjaśniamy, dlaczego Chelsea wyrzuci za burtę Katalończyków.
REKLAMA
Andre Villas-Boas okazał się przereklamowanym "cudotwórcą". Nie wyciągnął piłkarzy Chelsea z dołka. Odejście Portugalczyka również na niewiele się zdało. Zespół jest dopiero szósty w ligowej tabeli.
Paradoksalnie, dużo lepiej radzi sobie w tegorocznej "Champions League". Wygrał swoją grupę opatrzoną literką "E". Wyprzedził w niej Bayer Leverkusen, Valencię i Genk. Prawdziwy hart ducha pokazał zaś w meczach 1/8 finału. Pierwsze spotkanie piłkarze Chelsea przegrali 1:3. W rewanżu udało im się jednak wydrzeć awans z rąk Włochów. Zwyciężyli 4:1.
W nagrodę trafił im się umiarkowanie łatwy rywal w ćwierćfinale - Benfica Lizbona. Dwukrotnie odnieśli skromne zwycięstwo nad Portugalczykami. Wystarczyło 1:0 i 2:1. Teraz czeka ich półfinałowe starcie z Barceloną. Poprzeczka zawędrowała niezmiernie wysoko. Anglicy stoją na straconej pozycji? Niekoniecznie. Piłkarze Chelsea mają argumenty, które mogą przeważyć szalę na ich korzyść.
1. Doświadczeni w europejskich bojach
W ostatnich latach piłkarze Chelsea wielokrotnie byli blisko upragnionego triumfu w Lidze Mistrzów. Niezliczone półfinały, pamiętny finał z Manchesterem na moskiewskich Łużnikach - choć to smutne wspomnienia, piłkarze The Blues na pewno wyciągnęli z nich wnioski. Są bogatsi o kolejne piłkarskie doświadczenia. To być może ostatnia szansa dla Terry'ego, Lamparda i Drogby na Pucharu Europy. Trudno o lepszą motywację.
2. Znają się jak łyse konie
- Dzisiejszy mecz na pewno będzie bardzo intensywny, szczególnie w kontekście wydarzeń z 2009 roku, za które niewątpliwie piłkarze Chelsea będą chcieli wziąć rewanż na Katalończykach - przewiduje Arkadiusz Młynarczyk z Blaugrana.pl. Wśród wielu pojedynków The Blues i Barcy, kibice na całym świecie najlepiej zapamiętali półfinał "Champions League", rozegrany na stadionie w Londynie w 2009 roku. Goście wyrównali po golu Iniesty w doliczonym czasie gry. Był to dla nich "zwycięski remis". Być może nie byłoby jednak tej bramki, gdyby wcześniej sędzia dopatrzył się kilku przewinień graczy z Camp Nou. Chelsea czuła się wówczas "okradziona". Piłkarze wciąż to pamiętają i dziś będą żądni zemsty.
3. Twierdza Stamford Bridge
Barcelona wyjątkowo nie lubi grać na Wyspach. Szczególnie na tym boisku, na które dziś przyjdzie im wybiec. Ten fakt może mieć dziś wpływ na przebieg spotkania. - Chelsea w ostatnim czasie całkiem dobrze radzi sobie w meczach na własnym stadonie i w tym powinna upatrywać swojej szansy na awans do finału - przewiduje Mariusz Jędroszczyk z serwisu ChelseaLondyn.pl.
4. Uratować sezon
Zespół Abramowicza tego sezonu ligowego nie może zaliczyć do najbardziej udanych. Może tylko przyglądać się rywalizacji ekip z Manchesteru o mistrzowski tytuł. Drogba i spółka dużo lepiej grają w międzynarodowych rozgrywkach. W końcu, to oni, a nie Manchester City czy United, reprezentują nadal angielską piłkę w Europie. Gracze Chelsea są tylko trzy mecze od zwycięstwa w elitarnych rozgrywkach. Mogą sprawić niespodziankę. - W starciu z Barceloną potrzebują trochę szczęścia. Ważne również, by ich kluczowi ofensywni zawodnicy mieli dobry dzień - podkreśla Jędroszczyk.
5. Mają swoich szpiegów
Terry, Lampard czy Drogba grali już nie raz przeciwko "Dumie Katalonii". Być może jeszcze częściej rywalizowali z nimi dwaj gracze gospodarzy dzisiejszego meczu: Juan Mata i Fernando Torres. Jeden jeszcze w barwach Valencii, drugi w Atletico Madryt, wielokrotnie stawiali czoła Barcie. Ich wskazówki i spostrzeżenia na temat gry gości powinny przysłużyć się trenerowi Roberto Di Matteo.