
Jan Tomaszewski, były bramkarz reprezentacji, a dzisiaj poseł PiS przekonuje, że Brazylijczycy zagrali dobry mecz, ale byli bezradni. – Tam to jest religia, współczuję tym zawodnikom – mówi w "Bez autoryzacji". Rozmawiamy też o polityce: Tomaszewski przekonuje, że Sikorski i Sawicki zachowują się jak ludzie bez godności.
REKLAMA
Zdarzyło się panu wpuścić siedem goli w jednym meczu?
Wpuściłem nawet osiem, to było jak grałem w Belgii, przeciwko Anderlechtowi. Przegraliśmy 8:2. Taki jest futbol – jak drużynie idzie, to idzie wszystko, jak nie idzie, to nie idzie nic i wczoraj mieliśmy tego dowód. Przypominam, że Brazylijczycy mieli tyle samo strzałów co Niemcy i więcej niż oni celnych, a zdobyli tylko jedną bramkę.
Neuer bronił niesamowicie, potwierdziła się moja opinia o nim, że to najlepszy bramkarz świata. Nie można zwalać winy na Neymara, bo ofensywnie Brazylijczycy grali nieźle. Gorzej z defensywą, brakowało Thiago Silvy.
Jak według pana wyglądała przerwa? Mecz już przegrany, a trzeba biegać jeszcze 45 min.
Zawodnicy chcą już, żeby ten mecz się skończył, żeby nie było jeszcze gorszej kompromitacji. Trener pewnie powiedział, że mecz jest już przegrany, ale trzeba się starać, żeby wyjść z tego z twarzą. W sporcie ktoś musi przegrać, ale z honorem. Brazylijczycy biegali, ale byli bezradni jak dzieci. A przed mistrzostwami mówiłem, że chciałbym, aby w finale przegrała z Niemcami. Przegrali, ale w takim małym finale.
Bałem się, że jeśli Brazylia odpadnie wcześniej, to będą jakieś społeczno-polityczne reperkusje, bo ludzie byli niezadowoleni przed tymi mistrzostwami. Ale chciałem też, żeby Niemcy wygrali, bo to najlepiej poukładana drużyna świata, niemiecki walec. Ale on jest pomalowany na hiszpańskie kolory przez Pepa Guardiolę. Dla mnie najlepszą klubową drużyną Europy jest Bayern Monachium, a odkąd przyszedł tam Guardiola grają fenomenalnie.
Piłkarze Brazylii jakoś się pozbierają?
Oni będą w Brazylii napiętnowani, będzie wstyd. Tak jak przegrali w 1950 roku przegrali finał na Maracanie, byli wytykani na ulicach. Tam to jest religia, współczuję tym zawodnikom. A Niemcom mogę tylko pogratulować. I to kilku spraw.
To teraz mniej przyjemne sprawy niż piłkarskie emocje. Po co dzisiaj pięciogodzinna szopka w Sejmie? Już wiadomo, że nie da się odwołać Sienkiewicza ani powołać premiera Glińskiego, a na temat afery taśmowej premier tłumaczył się na poprzednim posiedzeniu.
Dzisiaj nic się nie stanie, będzie stara śpiewka „Polacy, nic się nie stało”. Ale my nie możemy przejść nad tym do porządku dziennego. Jest afera, a to wszystko ma być bez konsekwencji? Gdybym był na miejscu ministra Sikorskiego czy ministra Sienkiewicza powiedziałbym „Przepraszam, ja się podaję do dymisji”. Czy premier tę dymisję by przyjął, to inna sprawa. A ci ludzie zachowują się bez jakiejkolwiek godności.
Nie mówię tutaj o nowym rządzie, technicznym. To wszystko jest spowodowane po to, żeby wywołać dyskusję na ten temat, może żeby powstała komisja śledcza, żeby ministrowie podali się do dymisji. Byłem pierwszym nagranym w tym Sejmie posłem – TVN24 nagrał mnie kiedy krytykowałem ministrę Muchę i opowiadałem dowcip o tym, jak zapłodnić krowę lodem. Swoją drogą to się potwierdziło, bo nie nadawała się na ministra.
Ale wtedy nie mówiłem, że jestem nielegalnie podsłuchiwany, a TVN24 to zorganizowana grupa przestępcza. Dałem się przyłapać, poszedłem do kwiaciarni, kupiłem kwiaty i przeprosiłem panią ministrę. A tutaj jest nieważne co zrobiłem, co powiedziałem, tylko, że mnie nielegalnie nagrali. Tak, to jest ważne i o tym trzeba rozmawiać. Ale stało się i to co robią Sikorski czy Sienkiewicz to jest gorsze niż klęska Brazylii. Do tego oddając pieniądze tylko za wino, a nie za obiad ośmiesza się, nie wiem co z siebie robi…
Po wakacjach ma być rekonstrukcja rządu.
Twierdzenie, że po wakacjach coś się stanie to zamiatanie pod dywan. Ci ludzie czują się w tej chwili pokrzywdzeni, tak jak prokuratura. W tej chwili dla mnie prokuratura to jest taki Tuskoland. Przepraszam Donalda Tuska, którego szanuję, ale jeśli prokurator twierdzi, że nie rozpatrzy sprawy Giertycha, który namawia niemal do szantażu, to o co tu chodzi?
Chryste Panie! Coś się stało – muszą być konsekwencje. A prokurator mówi, że nic nie zrobi, dopóki nie będzie zawiadomienia. Psim obowiązkiem prokuratorów, którzy pracują za nasze pieniądze jest wszczęcie śledztwa z urzędu. A tu pan Seremet twierdzi, że to osoby poszkodowane. To jedna wielka kpina z Narodu Polskiego i pan Seremet gra w jednej drużynie z tymi skompromitowanymi ludźmi, zamiast działać jako niezwisła i niezależna prokuratura.
