Jarosław Kaczyński podkreślił, że rząd Donalda Tuska jest skompromitowany
Jarosław Kaczyński podkreślił, że rząd Donalda Tuska jest skompromitowany Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Przedstawiając w Sejmie uzasadnienie wniosku o udzielenie rządowi konstruktywnego wotum nieufności, Jarosław Kaczyński podkreślił, że rząd Donalda Tuska jest skompromitowany i ośmieszony. Prezes PiS zaznaczył, że prof. Piotr Gliński, kandydat na premiera, nie może przemówić w Sejmie, bo "ktoś się boi".

REKLAMA
– Ktoś się boi, boi się, żeby Sejm nie mógł wypowiedzieć wielu krytycznych i prawdziwych słów pod adresem tego rządu – powiedział Kaczyński, odnosząc się do tego, co nazwał uniemożliwianiem prowadzenia w Sejmie normalnej dyskusji.
Na początku swojego wystąpienia, które nieco się opóźniło, ponieważ prezes PiS niechcący rozlał na mównicy wodę i trzeba było poczekać na wytarcie blatu, Kaczyński wyjaśnił, że jego partia domaga się wotum nieufności dla rządu, ponieważ ten – m.in. za sprawą "taśm prawdy" – jest skompromitowany i niezdolny służenia Polsce i Polakom.
Po wybuchu afery taśmowej Sejm udzielił wprawdzie gabinetowi Donalda Tuska wotum zaufania, ale – jak podkreślił Kaczyński – wniosek o udzielenie wotum nieufności jest potrzebny, bowiem dalsze utrzymywanie się rządu szkodzi Polsce, co zauważa duża cześć społeczeństwa.
– Odwołujemy się do art. 104 konstytucji, który ustanawia mandat wolny i zobowiązuje posłów do służenia Rzeczypospolitej i służenia obywatelom. Ta służba jest nie do pogodzenia z poparciem dla rządu, który jest zły, niesprawny i za nic ma prawo i konstytucję – powiedział prezes PiS.
Kaczyński stawia rządowi zarzuty
Następnie Kaczyński zaczął przypominać zarzuty, jakie postawił rządowi Tuska 16 miesięcy temu, gdy PiS zgłaszało poprzedni wniosek o udzielenie konstruktywnego wotum nieufności. Zarzuty te, jak zaznaczył lider PiS, są wciąż aktualne.
Kaczyński powiedział więc o dużym bezrobociu i coraz większej stopie emigracji. Zwrócił również uwagę na fatalny stan służby zdrowia oraz absurdach, do jakich obecnie prowadzi funkcjonowanie NFZ. – Mamy rekordy Europy, jeśli chodzi o liczbę amputacje. Amputacja opłaca się bardziej niż leczenie – zauważył prezes PiS.
Kaczyński przypomniał przy tym o katastrofie demograficznej, w wyniku której tylko w 2013 roku Polska straciła 37 tys. mieszkańców. – Nic się nie dzieje w tej sprawie. Żeby rosła liczba rodzących się dzieci, trzeba pracy, mieszkań, opieki zdrowotnej, ochrony rodziny w sferze ideowej – podkreślił Kaczyński.
Były premier mówił również o złym stanie finansów publicznych. – Poprzez likwidację OFE obniżono dług publiczny o przeszło 100 mld zł, oczywiście tylko na papierze. Ale nie jest sztuką zmniejszać deficyt, hamując jednocześnie wzrost gospodarczy. Dla Polski wzrost 1,6 czy 2 procent to stagnacja – oznajmił Kaczyński.

"Haniebna porażka polityki zagranicznej"

Prezes PiS skrytykował także politykę zagraniczną rządu, która doprowadziła do "haniebnej porażki". Jest nią fakt, że sprawa kryzysu ukraińskiego jest obecnie rozwiązywana bez udziału Polski, choć premier Tusk nie tak dawno temu wiele mówił o Ukrainie i rosyjskiej agresji.
Kaczyński odniósł się również do osoby Radosława Sikorskiego, zwracając uwagę, że w nagranej rozmowie, gdy podważał wartość sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, minister "wyłożył on karty na stół".
– Komu zależy na tym, że by wyprzeć Stany Zjednoczone z Europy, żeby pozostawić Europę bezbronną, to wiadomo. Ktoś na sali powiedział, że Rosji. Tak, Rosji. Śp. prezydent Lech Kaczyński, mój brat, przeciwstawiał się powołaniu Radosława Sikorskiego na stanowisko ministra spraw zagranicznych. Jego zastrzeżenia są tajne, ale mogę powiedzieć, że wszystko składa się w jedną całość – oświadczył Kaczyński.
"Rząd Tuska gardzi społeczeństwem"
Komentując nagrania, na których słychać polityków PO, Kaczyński zauważył, iż świadczą one o pogardzie, jaką rząd żywi do społeczeństwa. – Tu chodzi o ten styl, o te alkohole, o cygara przywożone z Kuby, to styl, który naprawdę społeczeństwo obraża, styl, który może być właściwy dla grupy dorobkiewiczów, nie dla elity władzy – oznajmił lider PiS.
Kaczyński zaznaczył jednocześnie, że mamy do czynienia z "taśmami prawdy". – To sama prawda, tylko co to oznacza? To oznacza, że cała wielka propaganda sukcesu była robiona w sposób cyniczny. Ludzie władzy wiedzą, jak jest naprawdę i świadomie oszukują społeczeństwo – powiedział Kaczyński.
Prezes PiS odniósł się także do języka, jakiego używali bohaterowie afery taśmowej, przypominając, że już Hegel pisał, że "mowa jest królową". Podobne stanowisko zajął później Ludwig Wittgenstein, przekonując, że język określa świadomość, a jego słowa potwierdzili psychologowie. Zdaniem Kaczyńskiego nagrania świadczą o tym, że w obecnej elicie władzy dominuje świadomość " dresiarsko-knajacka".
Kaczyński podkreślił, że prof. Piotr Gliński jest kandydatem na szefa rządu technicznego, który ma jak najszybciej doprowadzić do przeprowadzenia wyborów parlamentarnych. – Przy tym rządzie uczciwe wybory są mało prawdopodobne – stwierdził były premier.
Tusk odpowiada Kaczyńskiemu
Kolejnym mówcą był premier Donald Tusk, który oznajmił, że wystąpienie Kaczyńskiego składało się z "półprawd, kłamstw i nieścisłości".
– Usłyszeliśmy, że prezes jest zdezorientowany i nie wie, ile mamy km dróg i autostrad. Mógł pan przeczytać kilkanaście miesięcy temu, że to 900 km, później , że ponad tysiąc. To prawda. W końcu udaje nam się to, co nie udawało się przez stulecia. Podane przez pana dane 1472 km też są już nieaktualne, dziś to 1521 km autostrad i blisko 1300 km dróg ekspresowych – powiedział Tusk, komentując uwagi Kaczyńskiego dotyczące infrastruktury drogowej.
Tusk zarzucił Kaczyńskiemu tchórzostwo, wskazując, że znów nie chce on wziąć odpowiedzialności za kraj i wystawia kandydaturę prof. Piotra Glińskiego, a nie swoją. – Po raz kolejny tworzy pan fikcyjną, fałszywą rzeczywistość. Pan wie, że godny szacunku prof. Gliński nigdy nie będzie premierem – oznajmił szef rządu.
Premier przypomniał, że niektórzy ministrowie rządu Jarosława Kaczyńskiego, np. minister sportu Tomasz Lipiec, usłyszeli później zarzuty prokuratorskie. – Jeżeli kłopoty z prawem i zarzuty dyskwalifikują ekipę rządzącą, to musi pan zacząć od siebie – zaznaczył Tusk, wspominając przy tym m.in. o nagranym pośle Adamie Hofmanie (PiS), który "mówił o swoich walorach".
"Premier nakłamał tak, że słońcu wstyd świecić"
Kończąc, szef rządu przyznał, że odczuwa niesmak, ponieważ "z parlamentu po raz kolejny robicie pośmiewisko". Po tym, jak premier zszedł z mównicy, znów wszedł na nią Kaczyński, by sprostować słowa Tuska. Gdy marszałek Sejmu zaczęła ponaglać prezesa PiS, by zakończył swoje przemówienie, gdyż skończył się przyznany mu czas, ten poprosił o szansę na udzielenie Tuskowi pełnej odpowiedzi. Jego prośba została odrzucona.
– Premier zarzucił mi tchórzostwo. Dajcie mi szansę, to stanę do konfrontacji. (...). Premier nakłamał tak, że słońcu wstyd świecić. O stanie służby zdrowia nic pan nie mówił, opowiadał pan bajki o gospodarce – oznajmił Kaczyński, zwracając się do premiera.