Polacy razem z Amazonem chcą dać papierowym książkom drugie życie

Booke ma pomysł na to jak dać papierowym książkom drugie życie. W tym celu współpracują z Amazonem.
Booke ma pomysł na to jak dać papierowym książkom drugie życie. W tym celu współpracują z Amazonem. fot. mat. prasowe
Podobno e-booki to przyszłość. W komunikacji miejskiej gołym okiem widać coraz więcej osób czytających na Kindle'u czy innym e-czytniku. Miłośnicy cyfrowych książek twierdzą, że to wygodne. Książki papierowe wciąż jednak trzymają się mocno. A polski startup współpracujący z Amazonem ma pomysł na to, jak dać tradycyjnym książkom wszystkie atuty wydań cyfrowych.


Booke, bo tak nazywa się ten startup, ma receptę na to, żeby połączyć ze sobą wszystko to, co najlepsze w papierze z dobrodziejstwami nowych technologii. Ich aplikacja ma być uzupełnieniem tradycyjnej książki. Z jednej strony doceniać intymność czytania, a z drugiej dać chętnym możliwość uspołecznienia tej wspaniałej czynności.


Czytanie społecznościowe
Dzięki Booke można swobodnie wracać do fragmentów książki, które się już przeczytało. Jest to możliwe dzięki wyszukiwarce będącej częścią aplikacji. Jeżeli chcemy wrócić do jakiego fragmentu książki wystarczy, że wydamy Booke głosową komendę wyszukania konkretnej frazy. I już. Aplikacja pokazuje wszystkie miejsca, w których w książce występuje dana fraza.

Jeżeli natomiast natrafimy na jakiś ciekawy fragment, wystarczy podać Booke numer strony i wiersze jakie ma zaznaczyć. Przygotowany przez aplikację cytat można sobie zapisać gdzieś w cyfrowym notatniku lub podzielić się nim ze znajomymi z Facebooka czy Twittera. Szefowie mogą również inspirujące cytaty wysyłać swoim pracownikom e-mailem.
Jarosław Bogulak, CEO i współtwórca Booke

Chcemy, żeby czytelnicy poznali emocje jakie wiążą się z czytaniem książek, żeby zobaczyli jak inni czytelnicy je odbierają, żeby książki żyły własnym życiem.

Z własnej potrzeby
Jak to zwykle bywa ze startupami i aplikacjami, Booke zrodziła się z potrzeby jej twórców. Fizyk teoretyczny, prawnik i przedsiębiorca Jarosław Bogulak pewnego dnia czytał książkę, od której nie mógł się oderwać i frustrowało go to w jaki sposób musi wracać do już przeczytanych fragmentów. Wpadł wtedy na pomysł, że aplikacja sterowana głosem zainstalowana na smartfonie czy tablecie, która przeszukuje książki i pozwala zaznaczać ich fragmenty ułatwiłaby mu życie. Postanowił więc ją stworzyć.

Od samego początku wiedział, że najważniejsze jest to, żeby nadto nie ingerować w intymny i przyjemny proces jakim jest czytanie książki papierowej. Dlatego też Booke obsługuje się głosem. Nie odkładając książki wydajemy aplikacji konkretne polecenia.


Ważnym założeniem towarzyszącym początkom Booke było też to, że ma to być aplikacja o globalnym zasięgu. Stąd też współpraca z Amazonem. Firma Bogluka została partnerem afiliacyjnym e-commercowego giganta i oprócz swojej aplikacji będzie oferowała czytelnikom książki papierowe z największej internetowej księgarni.

Magia i moc papieru
Dlaczego twórcy Booke zdecydowali się zainwestować czas i pieniądze w tworzeniu aplikacji przeznaczonej dla czytelników papierowych książek? Dlaczego nie zainteresowali się modnymi e-bookami? Odpowiedź jest prosta - ekipa Booke po prostu kocha papierowe książki.
Jarosław Bogluk, CEO i współtwórca Booke

Może to kwestia przyzwyczajenia, ale wygodniej mi czytać książki papierowe. Badania pokazują też, że na papierze czytamy szybciej i więcej zapamiętujemy z lektury. Poza tym, mam wrażenie, że cyfrowe książki nigdy w pełni nie zastąpią papierowych.

Odczucia współtwórcy Booke potwierdzają dane o rynku książki. W Polsce nadal rynek e-booków to zaledwie 2-3 proc. rynku książki papierowej. W innych krajach nie jest dużo lepiej. Rekordową popularnością e-booki cieszą się w Stanach Zjednoczonych, ale tam cyfrowy rynek stanowi ok. 20 proc. rynku książki papierowej.

Booke ma jeszcze tę przewagę nad e-bookami, że aby książka trafiła do bazy aplikacji i mogła być łatwo do przeszukiwania na smartfonie czy tablecie nie musi eksportowana do specjalnego formatu. Twórcy aplikacji oparli ją na książkach w formacie PDF, czyli takim w jakim książki są wysyłane od wydawców do drukarni. Dzięki temu w ofercie Booke będą dostępne nie tylko nowości, ale wszystkie książki, które trafiły do drukarni jako PDF.

Booke chce podbić świat
Twórcy aplikacji podjęli już pierwsze kroki do współpracy z polskimi wydawcami, ale nie ukrywają, że celują w rynki międzynarodowe. Booke, przynajmniej na razie, będzie dostępne na iPhone'ach i iPadach, a w swej ofercie będzie miało głównie książki z Amazona.

Bardziej zaangażowanych czytelników zapewne zainteresuje fakt, że część z dochodów Booke będzie "z automatu" przeznaczane na działalność organizacji pozarządowych. Jarosław Bogluk ma doświadczenie w pracy w NGOsach i od samego początku wiedział, że jego firma będzie z nimi współpracowała.

Aplikacja na razie nie jest dostępna dla szerokiej publiczności. Obecnie znajduje się w tzw. zamkniętej fazie beta, czyli testują ją zaprzyjaźnieni z twórcami ludzie. We wrześniu jednak ma pojawić się otwarta "beta". Wtedy większe grono osób będzie mogło zobaczyć na co stać Booke.

Jeśli komuś spodobało się Booke , może zgłosić twórcom swoje zainteresowanie na stronie internetowej aplikacji albo wesprzeć ich kampanię crowdfundingową na platformie Indiegogo.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...