
Dla kibiców z Europy to spory zawód, dla wszystkich krajów Ameryki Południowej zaś ostatni powód do kibicowania. Argentyna wygrała z Holandią w półfinale mundialu w Brazylii, ale bez wyraźnej przewagi w trakcie samego meczu. O porażce Holendrów zadecydowały karne.
REKLAMA
Kibice ze Starego Kontynentu liczyli na europejski finał, ale już wiemy, że do niego nie dojdzie. W półfinale mistrzostw Argentyna wyeliminowała potężną Holandię i tym samym spotka się z Niemcami w wielkim finale.
Spodziewano się, że bohaterów tego meczu będzie przede wszystkim dwóch: Leo Messi i holenderski trener Luis van Gaal. Ten pierwszy miał pokazać Holendrom gdzie ich miejsce, ten drugi - ułożyć dla swojej drużyny taktykę, która pozwoli pokonać Argentyńczyków równie łatwo, co chociażby Hiszpanię.
Mecz jednak nie obfitował w piłkarski geniusz i choć całkiem zacięty, to kibice na jego rozstrzygnięcie musieli poczekać aż do karnych. To właśnie wtedy bohaterem Argentyny stał się Sergio Romero - bramkarz Monaco, który obronił dwa rzuty karne. Tym samym wywalczył Argentyńczykom pierwszy finał mundialu od 24 lat.
