
Zdaniem publicysty podział społeczeństwa w sprawie prof. Chazana może stać się tak głęboki, jak w sprawie katastrofy smoleńskiego. Do tego we wszystko zaangażowane są instytucje państwa, a obie strony sporu nad dialog przekładają „robienie hałasu” i nikomu nie zależy na przełamaniu impasu.
Szymon Hołownia wskazuje, że każda ze stron powinna spróbować ustalić, czy coś je łączy. Zdaniem publicysty taka płaszczyzna jest, bo obu stronom leży na sercu dobro człowieka. Zwolennicy Chazana przekonują, że nikt nie może decydować o życiu i śmierci, a zwolennicy lekarza są dotknięci cierpieniem, jakiego doświadczyli matka i dziecko – konstatuje w „Rzeczpospolitej” Hołownia.
Szymon Hołownia
Hołownia przekonuje, że chrześcijanie to wcale nie „egzystencjalni masochiści”, bo ta religia nie pomaga znaleźć cierpienia, ale sobie z nim poradzić. Publicysta opisuje też kontrast między chrześcijaństwem, a współczesną kulturą. Ta druga wzywa do tego, by „coś zrobić”, a chrześcijaństwo „z kimś być”.
Źródło: "Rzeczpospolita"
