
„Czy lato nie jest najlepszą porą na szkołę uwodzenia? A tu przecież najważniejszą rolę gra ruch, a taniec znacznie w tym pomaga”. Powiedział Przemysław Łowicki, tancerz i jeden z pionierów nurtu Pro-Am w Polsce. Trudno się nie zgodzić, zwłaszcza że kultura taneczna zaginęła w Polsce dopiero w okresie PRL - przed wojną kawiarnie z parkietem były niemal na każdym rogu, a na słynne „Fajfy” przychodziła cała śmietanka towarzyska. Nie umieć tańczyć - nie wypadało, zwłaszcza jeśli chciało się uchodzić za inteligenta i człowieka obytego. Może historia znów zatacza koło i serwuje nam kolejną porcję tanecznych przygód, może ciut bardziej światową i nowoczesną, ale czy nie o to właśnie chodzi?
REKLAMA
Roztańczona Polska
Przeprowadzone ostatnio badania potwierdzają, że Polacy od wieków lubią mieć własne zdanie – również, jeśli w grę wchodzi rzecz tak oczywista jak taniec. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego – choć ciągnie nas w stronę amerykanizacji rynku to wciąż lubimy indywidualności.
Przeprowadzone ostatnio badania potwierdzają, że Polacy od wieków lubią mieć własne zdanie – również, jeśli w grę wchodzi rzecz tak oczywista jak taniec. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego – choć ciągnie nas w stronę amerykanizacji rynku to wciąż lubimy indywidualności.
Badania opinii mówią, że traktujemy taniec jako czynność intymną – pełną erotyzmu, skierowaną i dostosowaną tylko do naszego głównego partnera, z którym nie boimy się dzielić naszymi przeżyciami, przed którym nie mamy tajemnic i przede wszystkim kompleksów.
Na przestrzeni ostatnich lat powstała także grupa, a może nawet społeczność, która taniec dla
odmiany traktuje jako alternatywę dla siłowni, klubów fitness czy nawet basenu. O tym, że jedni i drudzy mają rację przekonał nas tancerz, Przemysław Łowicki, jeden z pionierów nurtu Pro-Am w Polsce. „Taniec potrafi być afrodyzjakiem, zwłaszcza gdy kobieta korzysta z niego jako środka do uwodzenia mężczyzn, ale jest też znakomita formą spędzania wolnego czasu na poprawie własnej kondycji i sylwetki.”
odmiany traktuje jako alternatywę dla siłowni, klubów fitness czy nawet basenu. O tym, że jedni i drudzy mają rację przekonał nas tancerz, Przemysław Łowicki, jeden z pionierów nurtu Pro-Am w Polsce. „Taniec potrafi być afrodyzjakiem, zwłaszcza gdy kobieta korzysta z niego jako środka do uwodzenia mężczyzn, ale jest też znakomita formą spędzania wolnego czasu na poprawie własnej kondycji i sylwetki.”
A jak wygląda taniec na świecie?
Zarówno w Azji jak i Stanach Zjednoczonych taniec stał się sposobem na życie, jeśli tego nie robisz, nie potrafisz, jesteś wykluczony. Świadczą o tym telewizyjne programy jak „Dancing with the Stars” (w Polsce na licencji mieliśmy okazję zobaczyć ten program pod szyldem „Taniec z Gwiazdami”) oraz masowo produkowane filmy czy seriale („Step up”, „Glee” czyli połączenie form tanecznych z musicalem), w których główną rolę gra choreografia.
Zarówno w Azji jak i Stanach Zjednoczonych taniec stał się sposobem na życie, jeśli tego nie robisz, nie potrafisz, jesteś wykluczony. Świadczą o tym telewizyjne programy jak „Dancing with the Stars” (w Polsce na licencji mieliśmy okazję zobaczyć ten program pod szyldem „Taniec z Gwiazdami”) oraz masowo produkowane filmy czy seriale („Step up”, „Glee” czyli połączenie form tanecznych z musicalem), w których główną rolę gra choreografia.
„W USA do szkół tanecznych posyła się dzieci od najmłodszych lat – dzięki promocji w telewizji nie trzeba ich nawet specjalnie do tego namawiać, same chętnie na lekcje uczęszczają. Trochę inaczej jest z osobami dorosłymi, ale taniec w tej grupie wiekowej przeszedł niejako rewolucję mentalną i dziś nauka tańca po 30 czy 50, a nawet 60 roku życia nikogo nie dziwi – wręcz przeciwnie, jest rzeczą naturalną” – mówi Przemysław Łowicki.
Co może być zaskakujące, europejskie szkoły tańca robią również furorę w Azji, o czym świadczyć może sukces naszego rozmówcy, który był instruktorem w jednej z nich. „Będąc instruktorem tańca w Hongkongu, byłem zaskoczony ilością kobiet chętnych do nauki. Pamiętając polski rynek, gdzie na parkiecie spotykało się dzieci albo zawodowe pary, na samym początku nie byłem pewny jak to wszystko opanować. Okazało się, że Pro-Am, czyli taniec profesjonalisty z amatorem, to doskonała szkoła dla jednej i dla drugiej strony” – dodaje tancerz.
Po raz kolejny hasło, że na naukę nigdy nie jest za późno znajduje swoje odzwierciedlenie w praktyce. Owszem, chyba każdy dorosły człowiek zdaje sobie sprawę, że rozpoczynając naukę w wieku lat 30 nigdy nie będzie mistrzem świata wśród zawodowców, to jednak konkurować może z równymi sobie stażem i umiejętnościami, a także (co wydaje się najważniejsze) poprawić swoje zdrowie.
„Mało kto zdaje sobie sprawę, że taniec daje nam znacznie więcej niż pobyt na siłowni. Przede wszystkim tu nikt nikogo nie oszuka – musisz dać z siebie wszystko, zrobić tyle ile zostało zaplanowane, nie zatrzymasz się w półobrocie. To jest pewnego rodzaju egzamin indywidualny, gdzie mamy tylko ucznia i jego nauczyciela. Poza tym godzinna lekcja, która jest również bardzo intensywna, to ponad 600 spalonych kalorii!”
Warto dodać również, że sam sport (bo taniec możemy za jego formę uznać) to znakomita terapia dla naszych mięśni, zwłaszcza głębokich które odpowiadają za prawidłową postawę oraz dla mięśni stóp. Te ostatnie są o tyle ciekawe, że dobrze rozciągnięte sprawiają, że po ziemi stąpamy lekko i postrzeganie naszego wieku przez inne osoby (a proszę nam wierzyć, że jest to popularne) na podstawie chodu znacznie się zmienia – odejmuje nam dobre 10 lat.
„Taniec jest też formą relaksu. Rozpoczynając lekcję musimy podejść do tego trochę jak do medytacji – oczyścić umysł z problemów osobistych, biznesowych, zapomnieć na ten czas o świecie poza salą taneczną. To pomaga te z pozostałym osobom w naszym otoczeniu – współpracownikom czy domownikom, bo odprężeni przestajemy przysłowiowo fukać” – dodaje Przemysław Łowicki.
Pozostaje więc pytanie po co nam ten taniec i czy warto rozpocząć naukę. „Ależ jak najbardziej – nasze pociechy dobrze jest wysłać do szkół takich jak Egurrola Dance Studio czy Akademia Tańca Sulewscy, gdzie mają szansę stać się profesjonalistami dzięki odpowiednio dobranym treningom. Dla licealistów powstały nawet szkoły średnie o profilu tanecznym. Starsze osoby zaś odnajdą się w minodze czy Pro-Am” – mówi tancerz.