Francja wprowadza obowiązkowe anonimowe CV, by nie dyskryminować kandydatów. Tylko czy to potrzebne?
Francja wprowadza obowiązkowe anonimowe CV, by nie dyskryminować kandydatów. Tylko czy to potrzebne? Fot. shutterstock.com

Od teraz każde CV musi być anonimowe – zadecydowały najwyższe władze sądowe w Francji. Wszystko po to, by jak najbardziej zminimalizować ryzyko dyskryminacji w procesie rekrutacji. Ale rozwiązanie to wcale nie musi działać na korzyść potencjalnie dyskryminowanych. Zaś sami rekruterzy są podzieleni co do tego, czy takie działanie to nie przesada.

REKLAMA
Francja na drodze do sprawiedliwości
Rada Stanu, czyli najwyższa władza sądownicza w Francji, nakazała wdrożenie przepisu zobowiązującego osoby starające się o pracę do wysyłania anonimowych CV. Co prawda, prawo to uchwalono już 8 lat temu, ale dopiero teraz stanie się ono oficjalnym obowiązkiem. Wcześniej Francuzi sprawdzali, czy aby na pewno takie rozwiązanie ma sens.
Na początek do nowego prawa mają zastosować się wszystkie firmy zatrudniające ponad 50 osób. "Anonimowe" CV oznacza w tym przypadku brak informacji o płci, pochodzeniu, wieku, ale też brak nawet imienia i nazwiska.
Czy na pewno dzięki temu jest lepiej?
Pomysłodawcą takiego rozwiązania był założyciel firmy ubezpieczeniowej AXA. Po kilku latach prób "Le Monde" opublikował jednak badania, z których wynikało, że... wbrew pozorom anonimowość CV nie działa do końca na korzyść potencjalnie dyskryminowanych. Według badań, imigranci bowiem rzadziej dostawali propozycje pracy wysyłając anonimowe CV, niż gdy podpisywali się imieniem i nazwiskiem.
Powodem takiego obrotu spraw był fakt, że rekruterzy patrząc na życiorysy anonimowe nie wybaczali np. potknięć językowych, na które przymknęliby oko wiedząc, że mają do czynienia np. z cudzoziemcem.
Na anonimowych CV, jak podkreślono w badaniach, tracili też np. mieszkańcy terenów pozamiejskich. W ich życiorysach znajdowały się bowiem np. luki w zatrudnieniu – i takie osoby rekruter często odrzucał. Gdyby znał adres zamieszkania takiej osoby mógłby wiedzieć, że w jej miejscu zamieszkania praca jest po prostu mniej dostępna.
Są zawody, gdzie trzeba wyglądać
Wielu specjalistów od rekrutacji sprzeciwia się jednak anonimizacji nadsyłanych CV. Jeden z powodów jest oczywisty: istnieje wiele zawodów, gdzie prezencja i wygląd mają duże znaczenie – o czym wspominał m.in. rekruter i psycholog Andrzej Hałasiński w rozmowie z wp.pl. Przez takie anonimowe CV zatrudniający hostessy zapewne straciliby dużo czasu na kandydatki, które odrzuciliby już na poziomie właśnie życiorysu.
Andrzej Hałasiński, rekruter, psycholog
Wypowiedź dla serwisu wp.pl z 2012 r.

Brak nazwiska i zdjęcia w CV to już przesada. Oczywiście nie wolno dyskryminować, ale nie udawajmy że wygląd nie ma znaczenia. Są takie stanowiska, w których to jest bardzo istotne np. asystentka, hostessa, stewardessa. Anonimowe CV to udziwnienie, które by nie pomogło, a tylko wprowadziło niepotrzebny chaos.

Innym argumentem przeciwko anonimowości w życiorysach jest fakt, że... jeśli ktoś chce dyskryminować, to i tak to zrobi – w końcu przecież kandydat musi przyjść na rozmowę kwalifikacyjną. Nie da się też ukryć, że prywatni przedsiębiorcy mogą buntować się przeciwko obowiązkowemu stosowaniu danych technik rekrutacji – tłumacząc, że przecież to ich własny biznes i nikt nie będzie im mówił, jak i kogo mają zatrudniać. Szczególnie, że na sam koniec, niezależnie od tego jak bardzo anonimowe CV kandydata by nie było, to oni o tym decydują.
Firmy przyznają: to działa
Jednocześnie jednak firmy, które próbowały stosować tę technikę rekrutacji, wskazywały, że anonimowe CV spełniają swoją rolę. – Program pilotażowy wykazał, że w szczególności kobiety i imigranci mieli zwiększone szanse na otrzymanie zaproszenia do rozmowy kwalifikacyjnej, jeśli ich CV były anonimowe – przyznawał, cytowany przez "Gazetę Wyborczą", Sebastian Bickerich z firmy ADS.
Takie praktyki stosowały też w Niemczech m.in. Procter & Gamble, Deutsche Telekom czy L'Oreal.
Pomysł sensowny, ale czy potrzebny?
Niemcy to drugi po Francuzach naród, który sprawdzał to rozwiązanie. W Francji najwyraźniej uznano, że testów wystarczy – i czas przejść do upowszechniania tej praktyki. Nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że imigranci w tym kraju mają spore problemy ze znajdowaniem pracy i władze chcą temu przeciwdziałać.
I trudno się nie zgodzić z tym, że patrząc na sprawę z dystansu, francuskie rozwiązanie jest najbardziej obiektywnym sposobem zapraszania do firm kandydatów. Pytanie tylko, czy do czegokolwiek potrzebnym, skoro na samym końcu i tak nasze niesamowite kompetencje z anonimowego CV mogą zostać przykryte słabą prezencją podczas rozmowy kwalifikacyjnej.