
Od teraz każde CV musi być anonimowe – zadecydowały najwyższe władze sądowe w Francji. Wszystko po to, by jak najbardziej zminimalizować ryzyko dyskryminacji w procesie rekrutacji. Ale rozwiązanie to wcale nie musi działać na korzyść potencjalnie dyskryminowanych. Zaś sami rekruterzy są podzieleni co do tego, czy takie działanie to nie przesada.
Rada Stanu, czyli najwyższa władza sądownicza w Francji, nakazała wdrożenie przepisu zobowiązującego osoby starające się o pracę do wysyłania anonimowych CV. Co prawda, prawo to uchwalono już 8 lat temu, ale dopiero teraz stanie się ono oficjalnym obowiązkiem. Wcześniej Francuzi sprawdzali, czy aby na pewno takie rozwiązanie ma sens.
Pomysłodawcą takiego rozwiązania był założyciel firmy ubezpieczeniowej AXA. Po kilku latach prób "Le Monde" opublikował jednak badania, z których wynikało, że... wbrew pozorom anonimowość CV nie działa do końca na korzyść potencjalnie dyskryminowanych. Według badań, imigranci bowiem rzadziej dostawali propozycje pracy wysyłając anonimowe CV, niż gdy podpisywali się imieniem i nazwiskiem.
Wielu specjalistów od rekrutacji sprzeciwia się jednak anonimizacji nadsyłanych CV. Jeden z powodów jest oczywisty: istnieje wiele zawodów, gdzie prezencja i wygląd mają duże znaczenie – o czym wspominał m.in. rekruter i psycholog Andrzej Hałasiński w rozmowie z wp.pl. Przez takie anonimowe CV zatrudniający hostessy zapewne straciliby dużo czasu na kandydatki, które odrzuciliby już na poziomie właśnie życiorysu.
Brak nazwiska i zdjęcia w CV to już przesada. Oczywiście nie wolno dyskryminować, ale nie udawajmy że wygląd nie ma znaczenia. Są takie stanowiska, w których to jest bardzo istotne np. asystentka, hostessa, stewardessa. Anonimowe CV to udziwnienie, które by nie pomogło, a tylko wprowadziło niepotrzebny chaos.
Jednocześnie jednak firmy, które próbowały stosować tę technikę rekrutacji, wskazywały, że anonimowe CV spełniają swoją rolę. – Program pilotażowy wykazał, że w szczególności kobiety i imigranci mieli zwiększone szanse na otrzymanie zaproszenia do rozmowy kwalifikacyjnej, jeśli ich CV były anonimowe – przyznawał, cytowany przez "Gazetę Wyborczą", Sebastian Bickerich z firmy ADS.
Niemcy to drugi po Francuzach naród, który sprawdzał to rozwiązanie. W Francji najwyraźniej uznano, że testów wystarczy – i czas przejść do upowszechniania tej praktyki. Nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że imigranci w tym kraju mają spore problemy ze znajdowaniem pracy i władze chcą temu przeciwdziałać.
