
Amerykański startup ma pomysł na to jak walczyć z ulicznymi korkami. Proponuje, aby przesiąść się do latających, autonomicznych samochodów. Pierwszy model do publicznego użytku ma pojawić się na rynku za dwa lata. Czyżby największe marzenie wiernych fanów "Jetsonów" miało się wreszcie spełnić?
REKLAMA
Bezzałogowe drony i samojezdne samochody może nie są jeszcze dostępne absolutnie dla każdego, ale na pewno nie są już niczym zaskakującym. Połączenie tych dwóch rodzajów maszyn budzi jednak spore emocje. Terrafugia, amerykański startup, ma pomysł jak te emocje przekuć na biznesowy sukces.
Ich autonomiczny latający samochód nazywa się Transition i ma być powszechnie dostępny w 2016 roku. Wystarczy wyłożyć na jego zakup niecałe 280 tys. dolarów. Jak zapewniają twórcy tego wynalazku, nie będzie większych problemów z dopuszczeniem Transition do ruchu drogowego, ponieważ skrzydła pojazdu są składane. Wygląda on jak niewielka awionetka z czterema kołami.
Na zakupy samochodem, na urlop samolotem
Zespół Terrafugia chwali się też, że za sterami ich pojazdu może zasiąść każdy, kto ma prawo jazdy, a nie koniecznie ma licencję pilota. Transition to dron - wystarczy podać mu dokąd chce się polecieć, a ten już resztę zrobi sam. Jeśli kogoś znudzi natomiast prowadzenie go po ulicy to także może skorzystać z tej opcji. Jest na tyle niewielki, że bez problemu zmieści się do przeciętnego garażu. Tak przynajmniej zapewniają jego twórcy.
Zespół Terrafugia chwali się też, że za sterami ich pojazdu może zasiąść każdy, kto ma prawo jazdy, a nie koniecznie ma licencję pilota. Transition to dron - wystarczy podać mu dokąd chce się polecieć, a ten już resztę zrobi sam. Jeśli kogoś znudzi natomiast prowadzenie go po ulicy to także może skorzystać z tej opcji. Jest na tyle niewielki, że bez problemu zmieści się do przeciętnego garażu. Tak przynajmniej zapewniają jego twórcy.
Jest jednak pewien haczyk. Wynalazkiem startupu Terrafugia raczej nie ominiemy porannych korków. Wyobraźmy sobie, że większość ludzi ma latające samochody - już teraz są problemy z ruchem lądowym i ilością wypadków, więc jakby wszyscy mogli latać to byłaby to kompletna komunikacyjna katastrofa. Transition może za to zabrać swojego właściciela w dłuższą podróż. Wystarczy pojechać na jedno ze specjalnych lądowisk.
To wszystko czeka nas już w 2016 roku. A później? Terrafugia chwali się, że pracuje nad kolejnym latającym samochodem. Nazywa się TF-X. Co ciekawe, będzie to maszyna startu pionowego, co oznacza, że do wzbicia się w powietrze oraz lądowania nie będzie potrzebowała zbyt wiele przestrzeni.
Źródło: Fast Company
