
- Bartoszewski ma zły charakter - przekonywała Niemców i Polaków Erika Steinbach jeszcze cztery lata temu. Gdy dziś oddaje władzę w kontrowersyjnym Związku Wypędzonych, mocno łagodzi tę opinię. - Powinnam była zaoszczędzić sobie uwag o panu Bartoszewskim - stwierdziła w rozmowie z niemieckimi mediami.
REKLAMA
Konflikt pomiędzy Eriką Steinbach a Władysławem Bartoszewskim ciągnął się do wielu lat. Ostry komentarz liderki niemieckich środowisk walczących o odzyskanie mienia utraconego przez ich rodziny w wyniku powojennych rozstrzygnięć był odpowiedzią na liczne krytyczne komentarze, jakie nestor polskiej dyplomacji kierował pod jej adresem od chwili powstania Bund der Vertriebenen.
Długo Steinbach szczególnie za złe miała polskiemu politykowi to, iż na każdym kroku przypominał on, że jej z Polski nikt nigdy nie wypędzał. Bo kiedy działaczka rządzącej w Berlinie CDU przekonywała, że Polacy powinni wykazać skruchę za to, jaki los spotkał takich, jak ona, Władysław Bartoszewski jasno podkreślał, że Steinbach przyszła na świat pod Gdynią w 1943 na ziemiach okupowanej przez nazistów Polski.
Co prawda jej rodzina pochodziła z Dolnego Śląska, który należał do Rzeszy jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, ale i stamtąd Steinbachowie nie zostali wypędzeni, a po prostu dobrowolnie opuścili swój dom, który po jałtańskich ustaleniach znalazł się nagle w granicach nowej Polski. Obrazowało to, jak kuriozalne są niemieckie przepisy nadające status "wypędzonego".
Dziś, gdy Erika Steinbach powoli ustępuje ze stanowiska szefowej Związku Wypędzonych zdaje się przyznawać Władysławowi Bartoszewskiego nieco racji. Co prawda w wywiadzie udzielonym pismu "Stuttgarter Nachrichten" wciąż przekonuje, że trzeba przypominać o losie wypędzonych, bo "jest to elementarna część naszej historii".
Inaczej niż dotąd wypowiada się jednak o swoim największym polskim adwersarzu. - Powinnam była zaoszczędzić sobie uwag o panu Bartoszewskim, nawet, jeżeli jego zachowanie wobec wypędzonych uważałam za niesprawiedliwe. To było niepotrzebne i żałuję tego - mówi.
Źródło: Stuttgarter-Nachrichten.de
