Cezary Pazura broni prof. Chazana.
Cezary Pazura broni prof. Chazana. Fot.A.Gajdamowicz/Agencja Gazeta

Aktor Cezary Pazura jest oburzony słowami krytyki pod adresem prof. Bogdana Chazana. Uważa, że społeczeństwo uległo zbiorowej manipulacji, której głównymi sprawcami były media, a ataki na prof. Chazana tak naprawdę wymierzone są we wszystkich lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary. – Jestem wstrząśnięty tym, jak ludzie potrafią dać się zmanipulować – mówi artysta.

REKLAMA
–Profesor, wierny swojemu sumieniu i przysiędze Hipokratesa, chciał ocalić życie dziecka, jakiekolwiek by ono było i ilekolwiek miałoby trwać. Nie wskazał matce zdecydowanej na aborcję innego lekarza czy innej placówki, które by tę „usługę” wykonały. Od razu pojawiły się oskarżenia, że złamał prawo. Nie było żadnych przesłanek, żeby tak twierdzić – mówił aktor.
Pazura uważa, że w ten sposób "zdyskredytowano autorytet uznanego lekarza". – Jesteśmy świadkami świadomego nastawiania opinii publicznej przeciw uczciwości, zdrowemu rozsądkowi, sumieniu, przeciw autorytetom, wiedzy i kompetencji. Czysta manipulacja – uważa aktor.
Prof. Chazan, który w tym tygodniu został odwołany z funkcji dyrektora szpitala im. św. Rodziny nie tylko nie wykonał zabiegu aborcji u pacjentki, u której istniały do tego wskazania medyczne, ale także nie wskazał jej innego lekarza, który przeprowadziłby zabieg. Do polecenia pacjentce innego specjalisty czy innej placówki zobowiązywał go art. 39 ustawy o wykonywaniu zawodu lekarza.
Cezary Pazura rozumie jednak motywację profesora, który tego nie zrobił, co spowodowało, iż dziś trwają dwa niezależnie postępowania z tej sprawie – w warszawskiej prokuraturze oraz drugie, prowadzone przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej lekarzy.
– A jak miał wskazać? Rozumiem tłumaczenia pana profesora, że nie może tego zrobić, bo jest to rodzaj współuczestnictwa. Gdyby musiał wskazać kogoś innego, wówczas cała ta klauzula sumienia, która jest prawnie gwarantowana, byłaby wydmuszką i zwyczajną fikcją. To tak, jakby podszedł do mnie narkoman i powiedział: „Panie, daj mi pan działkę” – przekonuje aktor.
Źródło: gosc.pl