Chelsea Londyn ograła w pierwszym meczu piłkarskiej Ligi Mistrzów Barcelonę 1:0
Chelsea Londyn ograła w pierwszym meczu piłkarskiej Ligi Mistrzów Barcelonę 1:0 http://www.chelseadaft.org/

Dzisiejsze spotkanie na Stamford Bridge pokazało raz jeszcze, jak bardzo niewygodnym rywalem dla „Dumy Katalonii” jest Chelsea Londyn. Gospodarze wygrali z Barcą 1:0 i przed rewanżowym spotkaniem na Camp Nou są teoretycznie w nieco lepszej sytuacji.

REKLAMA
Paradoksalnie, Barcelona zagrała całkiem niezłe spotkanie. Wypracowała sobie kilka naprawdę dogodnych sytuacji. Jednak bramka Petra Cecha, golkipera gospodarzy, była dziś jakby zaczarowana. Alexis Sanchez raz trafił w poprzeczkę, raz oddał strzał minimalnie obok słupka. Bliski zdobycia bramki byli też Cesc Fabregas i Carles Puyol. Los jednak był dziś po stronie Chelsea Londyn.
Gospodarze to zwycięstwo zawdzięczać mogą nie tylko opatrzności. Zaprezentowali niezwykle mądry, wyrachowany futbol. Świadomi potencjału rywala, nie "rzucili" się na niego. Sumiennie biegali za piłką i tylko czychali na okazję do przeprowadzenia kontrataku.
Aż w końcu wykorzystali jeden z nich. Frank Lampard kapitalnie zagrał na skrzydło, w polu karnym do piłki ostatecznie doszedł Didier Drogba i w doliczonym czasie pierwszej połowy pokonał Valdesa. Jak się później okazało, tym zagraniem, ustalił wynik meczu.
W ekipie gospodarzy warto wyróżnić szczególnie jednego zawodnika – Gary'ego Cahilla. Do niedawna grał jeszcze w przeciętnym Boltonie Wanderers. Dziś musiał wystąpić w środku obrony obok bardziej doświadczonego Johna Terry’ego. Cahill nigdy przedtem nie miał okazji brać udział w tak prestiżowym spotkaniu. Mimo tego, nie spanikował. Zaprezentował się znakomicie. Sam świetnie się ustawiał i asekurował partnerów.
Ten pojedynek potwierdził również, iż Barcelonie wybitnie „ nie leży” Stamford Brigde. Na tym stadionie Katalończykom nie gra się komfortowo, gdyż płyta boiska należy do jednej z najwęższych w Europie. Z kolei podopieczni Guardioli bazują na rozciąganiu defensywy przeciwnika. Na Camp Nou jest im łatwiej, bo tamtejsza płyta jest nieporównanie większa.

Deszcz również nie był sprzymierzeńcem gości. Przy takiej pogodzie łatwiejsze zadanie ma z reguły drużyna, która odpiera ataki rywala. Dodatkowo gracze Chelsea zagrali z wielkim poświęceniem, do obrony wracał się nawet ich środkowy napastnik, Didier Drogba.
Choć Barcelona poległa w Londynie, wciąż pozostaje faworytem rewanżu. Na Camp Nou zawodnicy "The Blues" będą musieli zagrać jeszcze lepiej niż dzisiaj, jeśli marzą o tym, by po ostatnim gwizdku sędziego cieszyć się z awansu do finału w Monachium.
Z kolei ofensywni gracze "Dumy Katalonii" muszą poprawić swoje celowniki. Tak klasowej drużynie nie wypada marnować tylu znakomitych okazji do zdobycia bramki. Tym zwycięstwem Chelsea poprawiła humory nie tylko sobie, ale również zawodnikom Realu Madryt, którzy w sobotę zagrają z Barcą w ligowym Gran Derbi.