
Coraz bardziej otwieramy się na wielokulturowość i dajemy głos mniejszościom etnicznym czy narodowym. Tym razem ma powstać Muzeum Kultury Romów, którego pomysłodawcą jest Andrzej Grzymała-Kazłowski, główny specjalista ds. romskich w Wydziale Mniejszości Narodowych i Etnicznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Muzeum siedziby jeszcze nie ma, ale za to istnieją bogate zbiory.
Uprzedzenia i tradycje Szacuje się, że w Polsce mieszka blisko 17 tysięcy Romów. Dokładne określenie ich liczby jednak jest dość trudne, zważywszy na to, iż żyjący w diasporze muszą często ukrywać swoją tożsamość narodową z powodu prześladowań bądź nastawionych negatywnie stereotypów i antycygańskich uprzedzeń. Ma tu miejsce dość często niezrozumienie lub niewłaściwa interpretacja ich zasad, kultury i tradycji.

Tradycje romskie określa się pojęciem romanipen - jest on ich niepisanym kodeksem. Rozumie się je często po prostu jako "cygańskość" i wiąże się między innymi z używaniem języka romani, solidarnością z własną zbiorowością, a także z pamięcią i pielęgnowaniem obrzędów.
Tę "cygańskość", wspomnienia i relikty kultury romskiej chce właśnie pokazać Grzymała-Kazłowski w Muzeum Kultury Romów, które wkrótce ma powstać w Warszawie.
Andrzej Grzymała-Kazłowski
Zbiór pamiątek Wbrew pozorom, okazuje się, że wcale tak wielu pamiątek związanych z Romami w Warszawie nie ma. Dlaczego? Otóż nie przywiązują oni wagi do rzeczy materialnych - ksiąg, kościołów czy budowli. Czegoś, co stanowiłoby świadectwo ich historii i charakteryzowałoby kulturę. Grzymała-Kazłowski wyjaśnia, że kultura romska charakteryzuje się zupełnie innymi wartościami.

Jego kolekcja więc zbudowana jest z dokumentów i tekstów, które dotyczą tej tematyki, jednak nie zostały stworzone przez samym Romów. Będzie można zobaczyć też zdjęcia, drzeworyty i litografie, a do najstarszych pamiątek należy fragment opisujący Romów - Cosmographiae universalis libri III " Von dem Deutschen Land" Sebastiana Münstera z 1561 roku. W muzeum znajdą się też liczne obrazy i książki, oraz pochodzące z lat 50. i 60. wozy taborowe. Dwa spośród zachowanych jeszcze w Polsce kilkunastu. Grzymała-Kazłowski swoje zbiory gromadził od dawna, a pasję kolekcjonerską zaszczepiła w nim między innymi rodzina.
Andrzej Grzymała-Kazłowski
Pozostaje tylko pytanie - jak przyjmie się takie muzeum? Miejmy nadzieję, że stereotypy i negatywne nastroje tym razem nie wezmą góry.
