
Prof. Jerzy Hausner to jedna z osób ostro oceniających Marka Belkę za jego rozmowę z Bartłomiejem Sienkiewiczem. Do tej pory prof. Hausner nie komentował szerzej afery taśmowej. Teraz jednak udzielił wywiadu "Tygodnikowi Powszechnemu", w którym opowiada jak jadł z pewnym ministrem kolację, za którą potem zapłacił... właściciel lokalu, znany biznesmen i znajomy ministra. – Powiedziałem koledze, że to jest skandal. (...). On chyba nie zrozumiał, o co mam pretensje – wspomina Hausner.
Ostatnio zobaczyliśmy kilku poważnych ludzi, którzy zachowują się jak dzieci. Przeklinają, płacą wysokie rachunki służbowymi kartami. Zachowują się nieprzyzwoicie. Sam Pan sprawował wysokie funkcje rządowe. Zawsze tak było?
Prof. Jerzy Hausner: Odpowiem anegdotą. Gdy byłem w rządzie, jeden z kolegów ministrów zaprosił mnie na kolację. Zauważyłem, że zamawia bardzo drogie wino. Mówię mu: "To bez sensu, nie zarabiamy tak dużo, nie stać nas na takie wino". On: "Nie martw się, ja zapraszam". Po jakimś czasie na stole pojawiłą się druga butelka. Znów zwracam uwagę, że to przesada. W końcu jednak wychodzimy. Widzę jednak, że on nie płaci rachunku. Pytam: "o co chodzi".
Okazało się, że zapłacił właściciel restauracji, bardzo znany biznesmen. Powiedziałem koledze, że to jest skandal: "właśnie zepsułeś naszą relację osobistą. Już nigdy się z tobą nie spotkam towarzysko". I wie pan co? On chyba nie zrozumiał, o co mam pretensję. Władza, która postępuje nieprzyzwoicie, nie będzie szanowana. Psucie demokracji najczęściej zaczyna się od nieprzyzwoitego zachowania rządzących.