Lubelski "Skup Łez" to nie żart. Działa i budzi zdziwienie naprawdę.
Lubelski "Skup Łez" to nie żart. Działa i budzi zdziwienie naprawdę. aastock/shutterstock.com

To nie żart, to sztuka. Grupa artystów z dofinansowaniem ministerstwa kultury i lubelskiego urzędu miasta zamierza skupować łzy, żeby zmierzyć się z "zagadnieniem braku pracy". Pierwsi chętni już płaczem zarobili, ale inni leją łzy ze zgryzoty. Nad samym pomysłem.

REKLAMA
Rzecz dzieje się w Lublinie przy ulicy 1 Maja, gdzie oprócz skupu łez znajdują się prawdziwe wyciskacze łez: lombardy i punkty z chwilówkami.
Para artystów - jak donosi "Kurier Lubelski" - postanowiła na to zareagować i stworzyć miejsce, gdzie łzy połączą pracę ze sztuką. I górnolotnym przekazem.
Szymon Pietraszewicz, pomysłodawca akcji

W "Skupie łez" są dwa wątki: pracy, a raczej jej braku, i wykluczenia społecznego, które ten brak pracy rodzi. Bezrobocie prowadzi też do depresji, smutku, a więc łez. Za pomocą "Skupu łez" dajemy mieszkańcom Lublina zarobić. Co więcej: oni sami przychodząc i płacząc - stworzą sztukę. Czytaj więcej

"Skup Łez" ma 5 tys. zł budżetu. Za 3 mililitry, czyli łyżeczkę do herbaty płaci 100 zł. Łzy będą potem opisane imieniem dawcy(?) i trafią do galerii. Gdzie mają pewnie wywoływać współczucie i zadumę nad sprzecznościami kapitalizmu.
Aż chciałoby się zakrzyknąć - wow taki pomysł, "tyle dobroci dla biednych, tak miłosiernie". Ale suchej nitki nie zostawiają też internauci wypowiadając się pod tekstem i na Facebooku "Kuriera".
Marta Skrzyńska

Ja mogę sprzedać trochę swoich, bo same lecą jak się czyta na jakie durnoty wywala się pieniądze...


Tomek Rusinek

Wolałbym, żeby cukrownia Lublin pracowała i żeby ludzie mieli pracę i nie musiały ich dzieci płakać, a nie jakieś chore projekty z UE dotować.

Pojawiają się przy tym głosy, żeby odwołać akcję, ale to nie jest dobry pomysł, nie tylko dlatego, że "Skup Łez"już działa. Wywołałoby to przy okazji uczucie krzywdy artystów, który zwykle w takich sytuacjach mówią - chciałoby się napisać, że płaczą - głównie o kneblowaniu prawa do wolnej artystycznej ekspresji. A to by odwiodło ich od najważniejszego, czyli zrozumienia "co nas pokarało, że wpadliśmy na ten pomysł?".
Im dłużej skup będzie działał, tym większa szansa, że w końcu im się to uda. I nie zrobią tego znowu.