Jeden z najbogatszych Szwedów w latach 90. dziś mieszka na dworcu.
Jeden z najbogatszych Szwedów w latach 90. dziś mieszka na dworcu. fot. shutterstock.com

Król szwedzkiego rynku nieruchomości w latach 80. i 90. dzisiaj nocuje na dworcu. Miał miliardy, był właścicielem wioski olimpijskiej w Lillehammer, a teraz jest bezdomny. Kjella Larssona odnalazła w opłakanym stanie jedna ze szwedzkich gazet. "Widok jest tragiczny" - opisuje dziennik.

REKLAMA
Jednego z niegdysiejszych najbogatszych Szwedów na dworcu w Sundsvall odnaleźli dziennikarz "Dagbladet". Jak podaje gazeta, na początku lat 90. jego majątek był wyceniany na 1,5 mld koron, czyli mniej więcej 700 mln zł. Przez całe lata 80. jego biznes deweloperski kwitł, ale wraz z nastaniem kolejnej dekady wszystko zaczęło się psuć.
Na początku lat 90. w Szwecji w wyniku kryzysu zaczęły spadać ceny nieruchomości, a oprocentowanie kredytów szybowało w górę. Jakby tego było mało, Larsson zadarł z fiskusem. Próbował się ratować przepisując wszystko na żonę, lecz ta postanowiła się z nim rozwieść.
Dziś jedynym źródłem utrzymania 71-letniego byłego miliardera jest emerytura. Jak na polskie warunki jest ona wysoka, ponieważ wynosi ok. 4 tys. zł. Jednakże po opłaceniu adwokata, który ma za zadanie odzyskać od byłej żony Larssona chociaż część dawnego majątku, niewiele zostaje. Dlatego mieszka na dworcu i zbiera, a potem sprzedaje, plastikowe butelki. Dawny król nieruchomości wiedzie dziś mizerny żywot.
"Dagbladet"

Widok jest tragiczny. W rogu stacji kolejowej w Sundsvall śpi Kjell Larsson. Opiera głowę na poduszce, nogi trzyma na torbach z pustymi butelkami.

źródło: "Dagbladet"