
Premier Izraela Benjamin Netanjahu wydał rozkaz rozpoczęcia operacji lądowej izraelskich wojsk na terenie Strefy Gazy. Ostatni raz izraelscy żołnierze weszli do Gazy w 2009 roku. Pierwsze godziny operacji przyniosły już "tuziny" zabitych.
REKLAMA
Działania Izraela to odpowiedź na ataki rakietowe Hamasu. Te z kolei są odpowiedzią na bombardowania ze strony Izraelczyków. Głównym celem operacji jest zlikwidowanie tunelów, którymi do Strefy Gazy transportowane są rakiety, które potem spadają na izraelskie miasta. Jak podkreślają władze Izraela, ich celem nie jest obalenie rządów Hamasu.
Strefa Gazy zamieniła się "w strefę wojny" - relacjonują mieszkający tam Palestyńczycy. Oprócz działań na ziemi, izraelska artyleria nadal bombarduje terytorium Gazy. Około 80 proc. palestyńskich domów znajdujących się na wybrzeżu Morza Śródziemnego zostało pozbawionych prądu. izraelski ostrzał zerwał linie energetyczne.
Izrael postawił w stan gotowości prawie 70 tys. rezerwistów. Jak podkreśla rzecznik izraelskiej armii, "zamierzamy przywrócić pokój w Izraelu". Do czwartkowego popołudnia w wyniku działań Izraelczyków zginęło 250 Palestyńczyków. Raporty z ostatnich godzin wskazują, że liczba ofiar powiększyła się o kolejne "tuziny" zabitych. Wcześniej ONZ wskazywało na to, że 77 proc. ofiar w Strefie Gazy to ludność cywilna.
Przyczyną obecnej eskalacji konfliktu izraelsko-palestyńskiego jest porwanie i zabicie przez terrorystów ze Strefy gazy trzech izraelskich nastolatków. W odwecie żydowscy ekstremiści porwali i pochowali żywcem młodego Palestyńczyka. Spirala przemocy znów się rozkręciła.
Źródło: "The New York Times"
