FOT. JAKUB OCIEPA / AGENCJA GAZETA

Dziś tłusty czwartek - święto dla wszystkich miłośników pączków i faworków. Każdy Polak zje dziś średnio dwa i pół pączka, a cukiernicy zarobią rekordowe pieniądze.

REKLAMA
96 milionów, 207 tysięcy 297 i pół – tyle pączków, oczywiście statystycznie, zjedzą dziś Polacy. Zakładając, że pączki kosztują średnio 1,50 zł., cukiernicy zainkasują dziś ponad 103 miliony złotych. To więcej, niż w zeszłym roku głównie ze względu na wyższe ceny cukierniczych wyrobów.
Tłusty czwartek wywodzi się z połączenia tradycji ludowej i chrześcijańskiej, to ostatni czwartek przez Wielkim Postem. Tego dnia na stołach pojawia się rekordowa liczba pączków i faworków. Zgodnie z tradycją, tego dnia powinno się zrezygnować z diet i... spokojnie się objadać. Zdaniem Aleksandra Robotyckiego z Państwowego Muzeum Etnograficznego, pączki są symbolem obfitości. Pączkowi eksperci mają jednak kłopot z ich pochodzeniem. Zdaniem jednych pączek pochodzi z Wiednia, zdaniem drugich z Turcji.
tłusty czwartek w małopolsce

W Małopolsce tłusty czwartek zwany jest też combrowym czwartkiem. Według legendy pochodzącej z XVII wieku, w ostatni czwartek karnawału zmarł wójt Combr, który zakazywał handlować przekupkom na krakowskim rynku. W każdą rocznicę jego śmierci handlujące kramarki urządzały wielką i huczną zabawę.

Zgodnie z polską tradycją, jadanie pączków to dobra wróżba na przyszłość. Dawniej wierzono, że im więcej się ich zje, tym będzie się zdrowszym, szczęśliwszym i bogatszym. Warto podkreślić, że wierzono tak dawniej, a od objadania się pączkami, zdrowia raczej nie przybędzie. Dawniej też objadano się pączkami nadziewanymi słoniną, boczkiem i mięsem, które suto zapijano wódką. Takie decyzje średniowiecznych szefów kuchni nie powinny jednak dziwić, na szlacheckich stołach królowały wtedy dania przyprawione w myśl zasady „im więcej przypraw i ziół, tym dom nasz jest bogatszy” - należy zaznaczyć, że nie były to zwykle szczęśliwe połączenia. W Polsce pączki na słodko zaczęto jeść dopiero w XVI wieku.
No dobrze, ale co z tym biznesem? W tłusty czwartek producenci pączków zbierają wyjątkowe żniwa - sprzedaż rośnie średnio o kilkaset procent, jeden z producentów powiedział nawet, że zamierza dziś sprzedać kilkanaście tysięcy pączków, podczas gdy w każdy inny dzień roku nabywców znajduje około pół tysiąca.
Jak powiedział NaTemat prof. Andrzej Blikle, liczba pączków o której pomyślimy, pomnożona dwa razy będzie i tak trzy razy mniejsza niż to, ile faktycznie sprzeda dziś pączków. Znaczy to mniej więcej tyle, że prof. Blikle chroni informacje handlowe, ale możemy przypuszczać, że będzie to bardzo, bardzo dużo.
ile mieszkań za zjedzone pączki w tłusty czwartek
średnie ceny dla nowych mieszkań dwupokojowych o metrażu 38-60 m2. Na podstawie danych domiporta.pl

Warszawa - 260 mieszkań


Kraków - 300 mieszkań


Gdańsk - 420 mieszkań


Poznań - 358 mieszkań


Wrocław - 314 mieszkań


Katowice - 387 mieszkań

W pączkach siła (nabywcza)
103 miliony złotych, które mogą dziś zostać przeznaczone na zakup pączków, starczyłyby na kupno 420 dwupokojowych mieszkań w Gdańsku. Według pączkowej siły nabywczej, najdroższe dwa pokoje kupimy w Warszawie - za dzisiejsze pączki starczyłoby pieniędzy na 260 mieszkań. Załóżmy jednak, że mieszkanie już mamy, za zjedzone dzisiaj drożdżowe bomby kaloryczne (jeden pączek to ok. 250 kcal) moglibyśmy kupić 1889 sztuk najpopularniejszego w Polsce samochodu - Skody Octavii w wersji podstawowej. Na pączkowym szaleństwie zarobi oczywiście skarb państwa, do którego z tytułu podatku VAT wpłynie ponad 8 milionów złotych.