"Dzień dobry, ja poproszę faceta w okularach z tej górnej półki".
"Dzień dobry, ja poproszę faceta w okularach z tej górnej półki". shutterstock.com

Ponoć w dzisiejszych czasach rzadko chodzi się na randki, a flirtowanie coraz częściej przenosi się do internetu. Co więcej - to kobiety zaczynają robić ten pierwszy krok, czy tego chcą, czy nie. Muszą. Taka przynajmniej jest zasada portalu ZaadoptujFaceta.pl, w którym - jak w ekskluzywnym sklepie - sama wybierasz sobie "produkt".

REKLAMA
"Nowa dynamika związków"
Portal randkowy reklamuje się jako "nowa dynamika związków", miejsce, w którym będą mogli odnaleźć się wzajemnie nowocześni ludzie. Chcą być odpowiedzią na nowy model związku, w którym mężczyzna może być wrażliwcem, a kobieta stroną przejmującą inicjatywę.
-Dzisiaj młode kobiety wchodzą w związek, by czerpać przyjemność z bycia z kimś i po prostu pozostają w nim sobą. Nie dążą do szybkiego zamążpójścia, nie ratują chłopaka z nałogu, nie udają głupszych, by się przypodobać. Pierwszy krok w kierunku związku wykonany przez młodą kobietę nie budzi już zdziwienia i nie przypina jej łatki „łatwej” czy „zdesperowanej” - opowiadają twórcy strony.
Podkreślają przy tym cały czas, że współczesny świat nie jest już zdominowany przez mężczyzn, zakreślają wizerunek kobiety współczesnej, która ma prawo jazdy, dobrze płatną pracę i potrafi jasno określić własne potrzeby. Na ZaadoptujFaceta.pl to właśnie kobiety wybierają facetów, z którymi chcą rozmawiać, to one ich uwodzą. Portal jest polską wersją AdopteUnMec.com, który robi furorę we Francji. A jak jest w Polsce?
Różowy sklepik z pamiątkami
Niezbyt przekonana do portali randkowych, wklepuję adres do wyszukiwarki i zalewa mnie róż. Tło niczym obicie od kanapy w domku dla lalek, a na głównej powyklejane zdjęcia mężczyzn przeciągnięte przez landrynkowy filtr. Kacper, Miki, Piotr czy Thomas? Wybór jest ogromny, a panowie na profilowych prężą się jak mogą. Strona przypomina trochę sklep z zabawkami i w takiej formule jest też zrobiona.
Jest koszyk, do którego możesz załadować "produkty", które możesz znaleźć w jednym z kilku działów. Są więc "Nowości", "Spod lady", "Produkty regionalne" i "Wyszukiwanie ekspresowe". Zaznaczasz "chcę" i dajesz serduszko, bądź klikasz "następny", jeżeli osobnik nie trafia w twoje gusta. Możesz też go wyszukać samodzielnie, wedle lokalizacji, wyglądu, stylu czy uzależnień. Kręcą cię wegetarianie, którzy mają piegi i okulary, a do tego grają na bandżo i instynkt ojcowski jest im znany? Zaznaczasz i wyszukujesz.
Gdy już znajdziesz tego, którego zdjęcia i opis cię zainteresują, po prostu klikasz "Zarezerwuj tego faceta" lub "Dodaj do koszyka". Oczywiście możesz też wysłać wiadomość. Wtedy zaczynacie ze sobą rozmawiać, ale jeśli zacznie cię wkurzać, zawsze możesz go zablokować lub "Zgłosić jako upierdliwca". Jedynym ruchem mężczyzny, który może wykonać, jest wysłanie "Zauroczenia", ale to ty decydujesz, czy będzie mógł się do ciebie odezwać. Są też "Rywalki", czyli inne kobiety na tym portalu, które aktualnie mają kontakt z twoim przyszłym chłopakiem. Nie możesz się jednak z nimi kontaktować, bo zwyczajnie nie ma takiej opcji.
logo
Tym razem to kobiety decydują, kto się do nich odezwie. shutterstock.com
"Szukam żony, kochanki i przyjaciółki"
No dobrze, ale co robią faceci na tym portalu, których - jakby nie patrzeć - traktuje się tu przedmiotowo?
-Szukam żony, kochanki i przyjaciółki w jednej osobie - żartuje Grzesiek i przyznaje, że gdyby wokoło potrafił znaleźć ciekawe dziewczyny, to by go tu nie było -Nie zadowolę się byle kim... Dużo daję i dużo chcę w zamian, czyli po prostu mam duże wymagania. A do tego nie jestem zbyt śmiały do kobiet na początku, potrzebuję trochę czasu żeby się rozkręcić.
To typ buntowniczy. Ma 29 lat, słucha hip-hopu, nosi sportowe ubrania i interesuje się samochodami. Na Zaadoptuj Faceta ma konto już od prawie trzech miesięcy, jednak do tej pory jeszcze z żadną z kobiet nie spotkał się w realnym świecie, chociaż przyznaje, że trafił na dwie, z którymi by się umówił, jednak wciąż się zastanawia. Czy ma obawy przed tym, że zostanie oszukany przez kogoś w internecie? Owszem, ma jak każdy.
-Dlatego nie napalam się i nie wyobrażam za wiele. Może w końcu się z kimś z tego portalu umówię i się przekonam. Pisałem tu nawet z jedną 54-latką o różnych głupotach, wiadomo, że się z nią nie umówię, ale rozmawiało się całkiem miło, życiowo -przyznaje. A co sądzi o formule faceta, jako produktu sklepowego?
-No ciekawa koncepcja, ale mam dystans do tego. Po prostu tu dziewczyna decyduje o tym, kto będzie z nią pisał. Jak w życiu.
"Dziewczyny w realu są grubsze i brzydsze"
Tomek zarejestrował się tutaj, bo przeczytał kiedyś artykuł i spodobał mu się taki pomysł randkowania. Według niego, jest to miła odmiana, że tym razem to nie kobiety są traktowane przedmiotowo.
-Szukam interesujących kobiet, a to co z tego będzie zależy od obu stron -opowiada. Kilka razy umówił się z dziewczynami stąd, jednak za każdym razem coś nie wypalało, dlatego uparcie szuka dalej. Jak to jest spotkać się z taką osobą w realnym świecie?
-Normalnie. Dziewczyna z reguły jest brzydsza i grubsza, a tak poza tym to się nic nie zmienia - żartuje i dodaje, że umawianie się przez internet jest o wiele łatwiejsze -Od razu wiadomo, że ta osoba też ma jakieś tam cele.
Tomek jest dwudziestopięcioletnim posiadaczem dwudniowego zarostu. Gra na gitarze, jeździ na rolkach, a jego ulubionym serialem jest Dexter.
"Wygląd to nie wszystko"
Robert, pracujący na stanowisku Project Manager, przedstawia siebie jako świetnie gotującego wegetarianina. Jest wysoki i wręcz pochłania filmy. Dużo opowiada o swojej pracy. Na Zaadoptuj Faceta zabija czas wolny i - choć przyznaje się do tego niechętnie - szuka. Czy jego flirt przeniósł się poza internet? Jak najbardziej, jednak nie wspomina tego mile.
-Po tym spotkaniu zawiesiłem tu konto na dłużej, ale parę dni temu coś mnie podkusiło i wróciłem tu na moment. Wygląd to nie wszystko, ale po prostu nieco inaczej było w realu, a nieco inaczej na profilu i wiadomościach. Tutaj niemalże bajka, w rzeczywistości szara i brutalna prawda. Laska opisywała swoje zainteresowania, hobby i pisała też zupełnie inaczej niż mówiła na spotkaniu - przyznaje dwudziestosiedmiolatek.
"W większości to niezdecydowane dzieciaki"
-No cóż, są tu wartosciowi ludzie, to prawda. Ale w większości to niezdecydowane dzieciaki. Czasem miłe, czasem ładne, ale dzieciaki - opowiada o swoich doświadczeniach związanych z portalem randkowym Patryk.
Ma 22 lata, zajmuje się konferansjerką. Jest wielkim fanem Witkacego i Breaking Bad, opisuje siebie jako "wyluzowanego" i "intelektualistę". Tak jak Robert, nie wspomina zbyt dobrze spotkania w realu z dziewczyną poznaną przez internet.
-To nie było dobre. Ale za to poznałem mnóstwo ludzi w całej Polsce, a to jest przydatne jak się sporo podróżuje -stwierdza i wyjaśnia, jak się tu znalazł -Chciałem zdobyć więcej punktów od mojego kumpla, potem zainteresowałem się kilkoma dziewczynami, żeby wreszcie zrozumieć, że jest tu dużo dzieciaków.
Ogólnie jednak podoba mu się zamysł serwisu, bo - jak stwierdza - pozwala jednoznacznie określić zamiary.
-Dzisiaj niewiele jest sytuacji, gdzie wszystko jest jasne. Dziewczyna wybiera towar i robi z nim co chce. Mężczyźni mogą zaznaczyć czego chcą, a czego wolą unikać. Jednak w Polsce to się raczej nie sprawdza. Nie działa to, bo "klientki" nie wiedzą czego chcą.
"Masz czternaście produktów do przymierzenia"
Podczas zbierania materiałów do tego tekstu, na Zaadoptuj Faceta dostałam kilkanaście zauroczeń. To taka forma facebookowych zaczepek, z tą różnicą jednak, że jeśli jej nie zaakceptujesz, mężczyzna nie będzie mógł wysłać do ciebie żadnej wiadomości. Przeglądam je. Jest długowłosy student, fan Dragon Ball Z. Magazynier kochający zwierzęta. Prawnik, który "nie umie żyć bez sporu i przytulenia". Fizjoterapeuta z Nasielska. Hipster na diecie bio, który w opisie zaznacza, że nie jest tu po to, aby wskoczyć ci do łóżka. Wytatuowany tester gier komputerowych. Muzyk "zakochany w U2". Kontroler jakości z solidną biblioteką, który w charakterystyce wpisał "Owłosienie : niedźwiadek". Kasjer-sprzedawca w smokingu. Umięśniony hotelarz. Bruneci, blondyni, rudzi i szatyni.
Oni wszyscy szukają tutaj kontaktu. Bo w normalnym świecie jest im za trudno, a internet pozwala na jasne sprecyzowanie zamiarów. Chcą pogadać, zaprosić na piwo, wspólnie zmarnować czas. To co mnie oburzyło - czyli przedmiotowe traktowanie mężczyzn - im w ogóle nie przeszkadza, a nawet cieszą się z tego. Twórcy portalu mają jednak rację, nastąpiło pewnie odwrócenie ról.