
Wzruszająca historia potrzebującego, który znalazł swojego dobroczyńcę w sobotę stała się hitem Facebooka. Znany z walki z nielegalnymi fotoradarami Tomasz Motyliński opisał, jak spotkał przed sklepem potrzebującego, któremu dał dwa złote na chleb. Później pozwolił mu zrobić zakupy na swój rachunek. Przyznaje, że po wszystkim przez 15 minut płakał w samochodzie z nadmiaru emocji, jakie nim targały.
REKLAMA
Aby sobie z nimi poradzić na Facebooku umieścił zdjęcie paragonu opiewającego na 46 złotych. Opisał, jak spotkał potrzebującego, jak wziął go do sklepu i jakie emocje rysowały się na twarzy tego człowieka. Opisywał też jego skromność i troskę o to, by nie narazić swojego dobrodzieja na nadmierne koszty. "Jajka, kiełbasę i masło dołożyłem mu do koszyka ja, bo on wybierał chleb ten a nie tamten, bo ten 12 gr. tańszy, przy każdym produkcie przy okazji pytając, czy na pewno może" – opisuje Motyliński.
Zatrważająca jest jednak reakcja ludzi stojących w kolejce. Według Motylińskiego mieli miny, „jakbym co najmniej im z portfela pieniądze wyjmował”. Opisuje też historię człowieka, któremu pomógł. "Pan ma 58 lat. Miły, niestety bardzo zahukany. Zlikwidowali parę lat temu zakład, gdzie pracował całe życie i od tamtej pory bezskutecznie poszukiwał pracy. Taki typowy przykład rodaka, któremu zwyczajnie coś w życiu nie wyszło – można przeczytać w komentarzach.
Pozostaje mieć tylko nadzieję, że każda z blisko 11 tysięcy osób, które udostępniły wpis Motylińskiego zachowa się tak samo, kiedy spotka potrzebującego.
