Brytyjka poczęta dzięki dawcy przez sześć lat walczyła o usunięcie z aktu urodzenia nazwiska byłego partnera swojej matki.
Brytyjka poczęta dzięki dawcy przez sześć lat walczyła o usunięcie z aktu urodzenia nazwiska byłego partnera swojej matki. Fot. Shutterstock.com

To precedens prawny, który może zmienić los dziesiątków tysięcy innych osób, które zostały poczęte dzięki komórkom z banku nasienia. Emma Creswell, kiedy tylko dowiedziała się, że ówczesny partner jej matki nie jest jej ojcem, zaczęła sądową walkę o usunięcie go z jej aktu urodzenia. Po sześciu latach udało jej się zlikwidować tę prawną fikcję.

REKLAMA
Emma nadal nie wie, kto jest jej biologicznym ojcem, dlatego odpowiednia rubryka w akcie urodzenia jest pusta. – Dla kogokolwiek innego to nie jest emocjonujący kawałek papieru. Ale dla mnie jest. To prawda. To jest to, kim jestem – mówi Emma Cresswell brytyjskiemu „Telegraphowi”. Według gazety w podobnej sytuacji może być 70 tys. Brytyjczyków.
W tej historii ważny jest również inny wątek – to, kiedy powinno mówić się dzieciom o tym, że zostały poczęte z materiału genetycznego z banku nasienia. Partner jej matki, którego ona i jej dwóch braci uważali za ojca podczas kłótni powiedział, że tak naprawdę nie są jego dziećmi.
Wtedy Emma zaczęła walkę o usunięcie byłego partnera jej matki z dokumentów. Próbowała także poznać tożsamość jej biologicznego ojca. Jednak przyjęta w 1991 roku ustawa gwarantuje dawcom anonimowość. Podobnie jest w Polsce, choć z powodu niewielkiej dostępności skala problemu jest znacznie mniejsza.
Źródło: "The Telegraph"